Ulubieńcy marca!


I kolejny miesiąc za nami! Marzec zleciał mi jakoś wyjątkowo szybko, pewnie dlatego, że ciągle byłam zajęta i ani chwili się nie nudziłam. Zaniedbałam ulubieńców miesiąca ale obiecuję poprawę i w związku z tym przygotowałam dla Was kosmetyki, które zachwyciły mnie w tym miesiącu. Nie ma tego za wiele, bo postanowiłam się trochę hamować z zakupami, ale mimo wszystko coś się uzbierało.


Olejek Antycellulitowy Brzoza i Pomarańcza. Zaczęłam go stosować nie jak producent poleca do skóry tylko na włosy. Nakładam na noc od połowy długości włosów aż po same końce i jestem pod ogromnym wrażeniem! Włosy są takie miękkie, sypkie i odżywione a do tego pięknie pachną. 
Krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy. Mój strzał w 10! Próbuje zrezygnować z podkładów i zastąpić je czymś lżejszym i padło na Alterrę, która sprawdza się świetnie. Ujednolica buźkę a do tego nie ma efektu świecenia jak w wypadku BB kremu Garniera. Wiele dziewczyn narzeka na Alterrę, że krem je zapycha jednak ja czegoś takiego nie zauważyłam. 


Masło do ciała orzech włoski i mleko. Bardzo przypadła mi do gustu konsystencja tego masła, taka bardzo gęsta. Mimo gęstości świetnie rozprowadza się ją na skórze, po nałożeniu szybko się wchłania. Ładnie nawilża skórę, czasem pozostawia tłustą otoczkę. Do tego zapach jest obłędny!


Gąbka KONJAC - pisałam o niej tutaj - klik!


Rozświetlający róż do policzków. Róż pokochałam ze względu na przepiękny zapach, jakby trochę różany. Jest trwały. Nadaje skórze ładny blask, do tego mój kolorek - nr 33 idealnie sprawdza się na wiosnę. 


Nawilżająca emulsja na dzień. Kremik wyraźnie zmiękcza skórę, która staje się też jakby jędrniejsza. Nie zapchał mnie, a mam okropny problem z kremami bo większość mnie zapycha.


Maść ochronna z witaminą A. Moje zbawienie na suche skórki, suche usta, zajady, łokcie i wymieniać bym mogła dalej i dalej. Pomaga mi także w gojeniu ran i krostek.

Gąbka KONJAC - magiczna gąbeczka!


Witajcie! Dzisiaj przedstawię Wam produkt który całkowicie mnie zachwycił, a co to będzie? Gąbka Konjac! O gąbeczce dużo czytałam w internecie i postanowiłam, że będzie moja! Gąbeczki można dostać w Rossmannie za niewielką cenę - 15 zł.
A teraz o gąbeczce..

Od producenta:
Czym jest Gąbka KONJAC?
Gąbka konjac to produkt naturalny uzyskiwany z korzenia drzewa azjatyckiego o nazwie konjac. Początkowo do zabiegów kosmetycznych stosowano proszek pochodzący z korzenia tego drzewa. Miał on zdolności magazynowania dużej ilości wody, dlatego był idealny do zabiegów pielęgnacyjnych twarzy i oczyszczania ciała. Gąbka konjac jest w 100% biodegradowalna. Zawiera naturalny środek myjący, który pomaga wyrównać odczyn pH skóry i posiada właściwości nawilżające. 

Stosowanie:
1. Zanurzyć na 3-5 minut w ciepłej wodzie w celu zmiękczenia
2. Może być używana z lub bez środka myjącego
3. Delikatnie masując oczyścić skórę twarzy, szyi i dekoltu
4. Po użyciu wypłukać w ciepłej wodzie i odwiesić do wyschnięcia

Zalety gąbki:
  • wykonana w 100% z włókna naturalnego
  • nie zawiera barwników i sztucznych dodatków
  • włókna cieńsze niż u gąbek syntetycznych i frotte
  • przeznaczona do wszystkich typów skóry, idealna dla cery trądzikowej i z problemami dermatologicznymi
  • nie podrażnia skóry w trakcie oczyszczania
  • nawilża w sposób naturalny, czyni skórą miękką i elastyczną
  • pobudza krążenie krwi
  • zapobiega zanieczyszczeniu skóry
  • można ją prać mechanicznie w delikatnym cyklu do 60stopni bez środka zmiękczającego
  • produkt biodegradowalny


Moja opinia:
Gąbeczka mnie w 100% zaskoczyła, nie spodziewałam się, że aż tyle obietnic producenta zostaną spełnione!
Gąbka jest bardzo mięciutka, ma idealną strukturą do oczyszczania, jednak jest hmm jakby trochę obślizgła, pewnie przez ten środek nawilżający. Gąbeczka jak jest sucha znacznie się kurczy, ale pod wpływem wody odzyskuje swój kształt. 
Gąbka ma nam służyć także do zmywania makijażu, czego nie robię, zmywam makijaż przed jej użyciem bo niestety ciężko ją potem domyć.. to chyba jedyna wada gąbeczki. 
Używam jej od ok. miesiąca i oto co zauważyłam podczas stosowania:
Na początku muszę powiedzieć, że masaż gąbeczką jest baaardzo przyjemny!
Nawet bez użycia środka myjącego skóra po użyciu gąbeczki jest naprawdę oczyszczona! Dobrze oczyszcza i przy tym jest super delikatna dla twarzy. Cera wygląda jakby lepiej, jakby odzyskiwała koloryt, chociaż nie wiem czy to napewno zasługa gąbeczki, czy tez mleka, które namiętnie stosuje. 
Natomiast to z czego jestem najbardziej zadowolona to, to, że gąbka naprawdę nawilża! Skóra po jej użyciu nie jest w ogóle ściągnięta!


Baaaaardzo gorąco polecam Wam tą gąbeczkę! Naprawdę warto spróbować. Mnie ta gąbka zachwyciła pod każdym względem.
Dżoana

TAG: Muszę to mieć!


ZASADY:
1. Napisz kto Cie otagował i zamieść zasady
2. Zamieść banner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na liście Twoich kosmetycznych zakupów. Wymień rzeczy, które chciałabyś kupić lub chciałabyś mieć.
3. Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisuj odpowiedzi od innych
4. Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz też zamieścić zdjęcie każdego kosmetyku
5. Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek

Zostałam otagowana przez CosmCocoPaulę, za co bardzo jej dziękuję ;*
A oto moja lista:

1. Kosmetyki do włosów blond John Frieda
Nie farbuję włosów, ale chciałabym, żeby były troszkę jaśniejsze, nadać im jakieś refleksy dlatego chodzi za mną od jakiegoś czasu ten zestawik.

2. Produkty z LUSHa
Zrobił się straszny szał na te produkty dlatego chciałabym je przetestować.

3. Róż z W7
Podoba mi się niesamowicie wersja różu w kartoniku, takiego jeszcze nie mam w swojej kolekcji.

4. Ikos Ziemia Egipska 
Naczytałam się o niej tyle pochlebnych opinii, że od razu wylądowała na mojej liście must have! 

5. Produkty do włosów Vatika
Aż wstyd się przyznać, ale jeszcze nie miałam żadnego produktu Vatiki, a jako włosomaniaczka muszę te braki uzupełnić i to jest moim celem na najbliższe kilka miesięcy.

A kogo taguję? Wszystkie blogerki, które mają ochotę zrobić tego taga. Czujcie się zaproszone :) 

Kolejne zakupy? Czemu nie!


Chcę Wam pokazać moje zakupy z tego tygodnia z których jestem tak bardzo zadowolona. Na niektóre z tych produktów czaiłam się dosyć długo bo jakoś nie było okazji kupić albo po prostu w sklepie/drogerii zapominałam ;-)


Moja miłość do produktów Kallos dalej trwa i do kolekcji przybyła Nawilżająca odżywka do włosów, która zawiera peptydy, witaminy pochodzące ze zbóż i łodyg bambusa.
I perełka którą odkryłam w osiedlowej drogerii czyli Ultralekka odżywka z olejkiem arganowym od Marion, użyłam dopiero raz ale jestem zachwycona zapachem i składem. Teraz w planach mam kupić serum z tej serii z olejkiem arganowym. 
I coś na ochronę końcówek włosów - Serum wygładzająco regenerujące do końcówek włosów (zawiera ekstrakt z miodu i proteiny mleczne) od Joanny.  


Tusz Rimmel Extra WOW Lash, miałam bardzo dawno inną wersję tego tuszu - Extra Super Lash i byłam bardzo zadowolona więc postanowiłam wypróbować i tą wersję, trochę z sentymentu.
I róż do którego bardzo długo się przymierzałam Paese - Rozświetlający róż do policzków nr. 33. Jestem bardzo z niego zadowolona, jest taki świeży i wiosenny do tego pachnie nieziemsko! 


Olejek pielęgnujący Babydream, kupiony pod wpływem promocji, jeszcze nie wiem do czego będę go stosować, pewnie do ciała i włosów.   
Potrzebowałam też jakiegoś kremu tonizującego, bo chcę przestać używać podkłady i padło na Alterra Krem na dzień brązujący do cery mieszanej i normalnej, brzoskwiniowy.


Dostałam też mnóstwo próbek, co mi się rzadko zdarza, więc mam duuuużo do testowania ;) 

Moje lakiery na wiosnę i lato!


Wiosna zbliża się wielkimi krokami dlatego chce Wam pokazać lakiery które będą gościć u mnie na paznokciach bardzo często. 
Jak wiadomo w tym sezonie królują pastele, więc i u mnie ich nie zabraknie, jednak stawiam bardziej na wyraziste kolory, najbardziej na wszystkiego rodzaju odcienie różu. 


Ostatnio mam obsesję na punkcie wszelkiego rodzaju różu i w sezonie będą go nosić bardzo często! Już się nie mogę doczekać na malowanie paznokci neonowym różem od Golden Rose, który będzie pięknie podkreślał opaleniznę.


W tę wiosnę, spróbuje się przekonać do noszenia żółtych paznokci bo jakoś zawsze uważałam, że ten kolor jest nie dla mnie.


Niebieskie paznokcie u każdego wyglądają super, więc nie zabraknie ich i u mnie na paznokciach w tym sezonie. Natomiast miętowe odcienie już od poprzedniego sezonu były modne, w tym także są jak najbardziej na topie, z czego się bardzo cieszę, bo uwielbiam ten kolor!


Dla ozdoby bardzo kolorowy w wiosennych kolorach topper Essence, który idealnie będzie się nadawał do urozmaicenia zwykłych paznokci i miętowy pękacz od Vipery.

Macie jakieś ulubione kolory na wiosnę i lato? 

Na poprawę humoru - zakupy (nie tylko kosmetyczne)


Ten tydzień był dla mnie wyjątkowo ciężki, jednak wielką radość sprawiło mi kiedy zobaczyłam, że mój licznik odwiedzin przekroczył 10 tysięcy! Do tego już zbliżam się do 100 obserwatorów! Baaaardzo Wam dziękuję za to!!! Daje mi to niesamowicie dużo radości, że komuś się podoba to co robię, no i motywuje do dalszej pracy. 

Czas na moje zakupy:

Końcówka kolekcji czyli tusz Catrice Glamorous Volume Mascara 
Tusz Essence Get Big! Lashes Volume boost Mascara
Olejek Alterra Brzoza i Pomarańcza, który będzie miał inne zastosowanie niż do skóry. Będę nim olejowała sobie włoski, mam nadzieję, że będzie jakiś efekt.
Lakier Essence colour & go nr. 63 Think pink, kolor mi się niesamowicie podoba i będę go teraz w okresie wiosennym pewnie często używała.
Sonda do paznokci Essence 

Dodatki z h&m:

W związku z tym, że zrobiło się ciepło i sezon wakacyjny coraz bliżej postanowiłam zaopatrzyć się w nową biżuterię. Jak widać na zdjęciu bardzo polubiłam zestawienie złota z czarnym jeżeli chodzi o dodatki. 

Sekrety mojej pielęgnacji


W związku z tym, że wiele z Was pyta się i chwali moje rzęsy chciałabym się z Wami podzielić swoją pielęgnacją dotyczącą rzęs ale też twarzy.

Jeżeli chodzi o rzęsy to codziennie na noc po demakijażu od jakiś 3 miesięcy nakładam palcem (przeczesuje i troszkę rozcieram, żeby dostała się na całe rzęsy jak i na linię rzęs) na rzęsy i trochę pod oczy zwykłą wazelinę. Wazelina działa bardzo odżywczo i nawilżająco. Ja używam wazeliny od Ziaji, której jestem wierna, stosuję ją na suche miejsca, usta no i rzęsy oczywiście. 
Stosowałam kiedyś długo i namiętnie olejek rycynowy na rzęsy i też się wydłużyły, ale wypadanie dalej było, więc o wiele lepsze efekty na moich rzęsach daje teraz wazelina.

Jakie zauważyłam efekty? 
Rzęsy stały się mocniejsze, do tego praktycznie nie wypadają, od czasu stosowania wypadło mi bardzo mało rzęs (chyba z 6 tylko). Zagęściły się w miejscach gdzie miałam luki, jest ich o wiele więcej niż było, no a co najważniejsze wydłużyły się!

A oto zdjęcia moich "golutkich" rzęs bez tuszu ;)

Teraz czas na to co robię ze swoją twarzą. Tak jak w wypadku rzęs codziennie na noc przemywam twarz wacikiem nasączonym w zwykłym mleku. O tej metodzie dowiedziałam się z wizaz.pl (tu link do tego wątku). Wiele dziewczyn przemywa twarz rano i wieczorem i po kilku minutach zmywa, jednak ja stosuje tylko raz dziennie - przemywam twarz na noc i zmywam dopiero rano, a potem dobrze nawilżam kremem. 

Jakie zauważyłam efekty?
Zauważyłam, że ubyło mi zaskórników, do tego praktycznie pozbyłam się problemu z niespodziankami na twarzy a jak wychodzą to bardzo szybko znikają. Do tego koloryt skóry zaczął się lekko wyrównywać a twarz zrobiła się bardzo gładka.
Moja buzia zdecydowanie lepiej wygląda po stosowaniu mleka niż na drogeryjnych wynalazkach. 

Próbowałyście jakiejś metody? A może Wy macie jakieś swoje sekrety urodowe?

Recenzja: Essence Get Big! Lashes Volume Curl Mascara


Wiele z Was prosiło mnie o recenzję nowego tuszu Essence Get Big! Lashes Volume Curl Mascara, więc szybko zabrałam się za testowanie, jak na razie użyłam tuszu kilka razy więc jest to moja początkowa opinia o tym produkcie.


Opinia producenta: Pogrubiająca i podkręcająca mascara. Dzięki oryginalnej wyprofilowanej mega szczoteczce twoje rzęsy natychmiast zostaną podkręcone od nasady aż po końce - już po pierwszej aplikacji. Elastyczna szczoteczka umożliwia maksymalny kontakt z rzęsami aby nadać im niepowtarzalną objętość i uwodzicielskie spojrzenie. 

Tusz na moich rzęsach po dwóch warstwach:

Moja opinia: Na początku moje pierwsze użycia tuszy kończyły się strasznym sklejeniem rzęs, jednak wypracowałam metodę - bardzo delikatnie nakładam tusz na rzęsy i tym samym unikam sklejenia.
Konsystencja tuszu jest jak dla mnie za rzadka, do tego nabiera się na szczoteczkę o wiele za dużo tuszu, przez co sporo tuszu się marnuje wycierając o chusteczkę.
Kolejnym minusem jest to, że robią się "kurze łapki" na końcach rzęs, przez co rzęsy wyglądają na plastikowe i sztuczne.
Co do podkręcenia to tusz spełnia swoją obietnicę, rzęsy są wyraźnie uniesione i podkręcone, pogrubienia natomiast nie zauważyłam. 


Czy polecam? Powiem szczerze, że nie jestem rozczarowana, czegoś takiego się spodziewałam, nie liczyłam na żadne cuda bo używając już kilku tuszy Essence efekt zazwyczaj był mierny i tak jest i tym razem. Tusz moim zdaniem jest przeciętny. Może jak trochę zgęstnieje będzie dużo lepszy, tak miałam z tuszem Essence I love Extreme.
Wypróbuję jeszcze wersję czarną, bo ona z tego co pamiętam jak oglądałam ją w drogerii nie nabierała zbyt dużo tuszu na szczoteczkę.