Ulubieńcy stycznia!

W tym miesiącu jakoś mało mam ulubieńców, aż się sama zdziwiłam. :) Pewnie dlatego, że ostatnio niej kupuję a jak kupuję to sprawdzone przeze mnie produkty, które od dawna są moimi ulubieńcami. 


Vatika olejek kokosowy - już po pierwszym użyciu zauważyłam różnicę! Włosy są miękkie, nawilżone i lepiej się układają.
Biovax jedwab w płynie - świetne zabezpieczenie końcówek i nadanie im ładnego połysku, do tego ma śliczny zapach
BioNike lekki krem nawilżający - dobry nawilżacz, nie zapycha i nie powoduje przykrych niespodzianek.  Dobrze się wchłania i jest idealny pod makijaż.
Bourjois woda micelarna - Bourjois przebił mój dotychczas ulubiony dwufazówkę Ziaji. Doskonale radzi sobie ze zmyciem tuszu, kredki czy eyelinera.
Uriage woda termalna - miłość od kilku pierwszych użyć. Koi, odświeża i nawilża. Jest izotoniczna przez co w ogóle nie wysusza skóry. Do tego w przeciwieństwie do innych wód termalnych tą zostawiamy do wchłonięcia i nic z nią nie robimy. Jak dla mnie lepsza niż woda Avene

Zamiana z zapychacza - Dermacol a Iwostin

Długo dochodziłam i zastanawiałam się co jest przyczyną niespodzianek na mojej twarzy. Kremy odpadały bo wybieram te o dobrym składzie i lekkie. Do tego często je zmieniam więc dziwne by było, żeby każdy mnie zapychał i masakrował buzię. Wreszcie uświadomiłam sobie co jest ze mną długo DERMACOL! Dermacol jest bardzo ciężki i sprawia wrażenie, że twarz nie ma jak oddychać. Jedyną jego zaletą jest świetne krycie i trwałość u mnie niestety za cenę zapychania. 


Wywaliłam więc okropnego niszczyciela i przerzuciłam się na produkt, który kupiłam jakoś miesiąc temu czyli na Iwostin Purritin korektor maskujący z olejkiem z drzewa herbacianego. Zmiana jak najbardziej korzystna dla mojej buzi. Przy stosowaniu Iwostin buzia dochodzi do siebie a niespodzianki są rzadsze, o wiele rzadsze! Iwostin nie ma tak zbitej, ciężkiej konsystencji, jest on bardziej rzadki, jednak nie maskuje tak dobrze jak Dermacol. Jestem jednak w stanie to przeżyć dla poprawy stanu twarzy. 

Składy dla porównania:
Dermacol Cl 77891, Parrafinum Liquidum, Paraffin, Cera Microcristallina, Petrolatum, Alumina, Glyceryl Stearate, Silica Silytate, Parfum, +/- Cl 77492, Cl77421, Cl77499

Iwostin Aqua, Mineral Oil, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Ethylhexyl Cocoate, Iwonicz Aqua, Propylene Glycol, Steareth-21, Steareth-2, Talc, Commiphora, Myrrha Extract, Alcohol Denat. Cera Alba, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Melaleuca Alternifolia Oil, Allantoin, Triclosan, EDTA, Salicylic Acid, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben

Iwostin poza tuszowaniem niedoskonałości skóry likwiduje istniejące zmiany trądzikowe, zawiera olejek z drzewa herbacianego, ekstrakt z mirry i kwas salicylowy. 
Wkrótce dłuższa recenzja tego korektora :)

SESJA! - kilka rad


Jak przetrwać? 
Mam dla Was kilka rad, które mogą się Wam przydać podczas tego jakże okropnego czasu. Jestem na 3 roku studiów i jak na razie wszystko to zdaje egzamin (a może to mój fart zdaje egzamin? nie wiadomo :))

1. Jak wszystkim wiadomo i co nam mamy od najmłodszych lat wpajają - nie odkładajmy niczego na potem. Taaaak rada dobra, gorzej z wykonaniem. Przyznaję, że nie jestem osobą pilną i systematyczną. Uczę się na kilka dni przed egzaminem a nie regularnie od początku semestru co byłoby znacznie efektywniejsze. Jednak przyjemności dają górę. W związku z tym, że przez semestr się olewało warto ogarnąć notatki, najlepiej  trochę przed egzaminem, żeby mieć wszystko skompletowane i żeby notatki pięknie czekały na nas aż weźmiemy się za naukę :) Oczywiście każdy uczy się lepiej z własnych notatek, dlatego warto te notatki, przepisać po swojemu, swoimi słowami.

2. Bardzo przydatny jest też kalendarz, w którym zapisujemy sobie egzaminy i inne zaliczenia. Przydatny dlatego, że widzimy ile nam dni zostało na naukę (warto wtedy zrobić rozpiskę, zaplanować kiedy czego się uczymy, przygotować wcześniej materiał) ale też, żeby nie zapomnieć o zgrozo o egzaminie!

3. Tu mój ulubiony trik - kiedy mamy do przeczytania na egzamin kilka książek, warto dzielić się rozdziałami z zaufanymi (odpowiedzialnymi osobami, które wiemy, że zrobią to rzetelnie a nie na odwal). Dzielimy się rozdziałami i każdy piszę notatkę, streszczenie swoich rozdziałów i gotowe! U mnie świetnie zdaje to egzamin. Dotyczy to też wszelkiego rodzaju zagadnień, u mnie wykładowcy dają całą listę zagadnień do egzaminu, więc łatwo jest się podzielić pytaniami. Tylko pamiętajcie, że muszą to być osoby do których mamy zaufanie, że zrobią to dobrze :) 

4. Warto zainwestować w kolorowe mazaki lub karteczki, które naprawdę ułatwiają naukę. Dzięki temu zapamiętujemy bardziej przydatne rzeczy o wiele łatwiej, włącza się też system kojarzenia, ja np. jestem wzrokowcem i sobie przypominam co zaznaczyłam na jaki kolor i o wiele łatwiej jest wtedy przypomnieć sobie niektóre informacje.

5. Jedzenie. Podczas nauki zdarza mi się denerwować, próbuję zając czymś ręce i oczywiście sięgam po przekąski. Na początku mojej kariery na studiach były to batoniki, chrupki i inne paskudztwa. Teraz stawiam na zdrowe przekąski, typu pomarańcze, owocowe sałatki. Uwielbiam owocową sałatkę z ryżem! 

6. Nigdy przenigdy nie uczcie się w łóżku leżąc! Sto razy szybciej chce się spać i nauka nie jest zbytnio efektywna.

7. Coś kosmetycznego - woda termalna, albo po prostu zwykła woda. Idealne odświeżenie i ożywienie przemęczonej buzi, która po dawce wody termalnej jest rozbudzona i gotowa na dalszą naukę a do tego woda termalna robi skórze dużo dobrego. 

8. Pora - warto poszukać sobie pory dnia, w której najłatwiej nam się uczy. Niektórzy preferują noc, kiedy wszyscy domownicy śpią, ja wtedy zasypiam. 100 razy bardziej wolę wstać wcześnie np. o 6 rano i wtedy się uczyć na świeży wypoczęty umysł. 

Energetyki i inne suplementy u mnie odpadają! Raz, że nie chcę się niczym szprycować, dwa, że próbowałam (na pierwszym roku) i naprawdę środki te nie zdają egzaminu. Stosowałam dwa - Sesję, która nie robiła nic i Mb Active i tu było już trochę lepiej ale szczerze mówiąc nie wierzę za bardzo w te środki, jak dla mnie wszystko zależy od naszego nastawienia i motywacji.


A Wy macie jakieś swoje sprawdzone metody? Jak w ogóle sesja? Mnie czekają 3 egzaminy i 2 zaliczenia nieobecności i wolne :) 

Eveline - miał być ratunek dla suchej skóry a wyszło?..

Kremik kupiony z myślą o zimowych dniach podczas których skóra aż się prosi o nawilżenie. Co z tego wyszło? Zapraszam na recenzję Eveline Extra Soft odżywczy krem do twarzy i ciała do każdego rodzaju skóry. 


O kremie: Doskonale wchłaniający się krem odżywczy łączy w sobie całe bogactwo formuły szwajcarskiej o właściwościach silnie nawilżających i kojących. Już po pierwszym zastosowaniu przynosi natychmiastowe uczucie komfortu, pozostawiając skórę twarzy i ciała miękką i świeżą.

- nie zawiera kompozycji zapachowej
- 24-godzinne nawilżenie i ochrona
- świeżość, miękkość, ukojenie skóry
- doskonale wchłaniająca się formuła
Długotrwała ochrona i natychmiastowa ulga dla skóry wrażliwej.
Składniki aktywne:
Olej z avocado - odżywia i głęboko regeneruje.
D-panthenol + Alantoina - działają łagodząco i przeciwzapalnie, intensywnie nawilżają.


Skład: Aqua/Water, Mineral Oil, Cetearyl Alcohol, Petrolatum, Glycerin, Polybutene, Ceteareth-20, Isopropyl Myristate, Dimethicone, Avocado Oil, Ethylhexyl Methoxycinnmate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Panthenol, Propylene Glycol/Water/Hydrolyzed Silk, Polysorbate 20/PEG-20 Glyceryl Laurate/Water/Tocopherol/Linoleic Acid/Retinyl Palmitate, Glucose, Urea, Allantoin, Phenoxyethanol/Methylparaben/Butylparaben/Ethylparaben/Isobutylparaben/Propylparaben, DMDM Hydantoin.


Moja opinia: Miało być 24 godzinne nawilżenie a wyszło jak zwykle :) czyli bardzo przeciętnie.
Krem przeznaczony jest do twarzy i ciała, jest to dziwne zagranie ze strony producenta, coś co jest do wszystkiego zwykle jest do niczego.. Na twarz bałam się go używać ze względu na parafinę (olej mineralny na drugim miejscu w składzie, jest pochodny parafiny). 
Co do samego działania to nawilżenie i jest ale przez około godzinę potem skóra jest taka jak na początku, łokcie i suche miejsca dalej suche. Konsystencja tez nie jest za ciekawa, bardzo wodnista co nie przeszkadza jakoś specjalnie jednak wolę treściwsze kremy. 

Plusem jest cena (około 6zł), delikatny, przyjemny zapach i filtry.

Podsumowując: zwykły krem, cena mówi sama za siebie - szału nie ma. I nie radzę stosować do twarzy zwłaszcza osobom z trądzikiem, może powodować zaskórniki i inne niespodzianki. 

Barbie Pink czyli Pierre Rene - pomadka do ust!


O pomadce: W 100% hipoalergiczna pomadka do ust o balsamicznej formule z właściwościami odżywczymi i odmładzającymi ! Koktajl ceramidów, witamin oraz ekstraktu ze słonecznika uelastycznia, wygładza i nawilża delikatną skórę ust zapewniając "ANTI-AGEING EFFECT". Gwarantuje długotrwały i najmodniejszy makijaż, przyjemny zapach, pielęgnację i ochronę.  


Do wyboru mamy około 12 odcieni, ja wybrałam Nr 00 Barbie Pink
Na moich ustach prezentuje się on tak:


Moja opinia: Piękny koralowy kolor i naprawdę niezła trwałość. Trzyma się jakieś 4 godzinki, no oczywiście efekt po paru godzinach nie jest ten sam ale kolorek się utrzymuje. Pomadka ma odpowiednią konsystencję,  trochę twardszą niż Celia. Trzeba uważać przy nałożeniu bo czasem tworzy smugi ale wszystko zależy od odpowiedniej aplikacji.  

Wysuszenia nie zauważyłam, zbierania w kącikach też nie. Może podkreślać suche skórki, więc lepiej zadbać o dobrą pielęgnację ust lub nakładanie jakiegoś nawilżającego balsamu pod pomadkę. 


Podsumowując: piękne kolory, dobra trwałość, jedyny minus to to, że może czasem podkreślić suche skórki. Ale za cenę ok. 15 złotych można spróbować zwłaszcza, że kolory są piękne  :))

Grzebień od The Body Shop - strzał w 10!

Kiedyś nie pomyślałabym, że wybór grzebienia, czy też szczotki do włosów ma znaczenie. Kiedyś nie zwracałam na to najmniejszej uwagi, ważne, żeby rozczesywał włosy i tyle. Dopiero wraz z rozpoczęciem mani dbania o włosy zaczęłam zwracać uwagę na szczegóły, jak właśnie dobór odpowiedniego grzebienia czy też szczotki. 


O grzebieniu: Drewniany grzebień z szeroko rozstawionymi zębami ułatwia rozczesywanie włosów zarówno na sucho jak i mokro, nie uszkadzając struktury włosa. Umożliwia także równomierne rozprowadzanie odżywek. Jest przeznaczony do każdego typu włosów.

Posiada certyfikat FSC (Forest Stewardship Council)

Moja opinia: Tak jak w tytule posta - strzał w 10! Używam go głównie do rozczesywania włosów ale też do rozprowadzania masek. W obu rolach sprawdza się znakomicie. Fantastycznie rozczesuje moje kręcone włosy, nie wyrywając i nie szarpiąc ich. Sprawdza się i na suchych włosach i na mokrych. Jest bardzo delikatny, zauważyłam, że podczas czesania tracę mniej włosów ale nie wiem czy to jest do końca dzięki grzebyczkowi czy też odżywkom, które stosuje. 
Bardzo dobrze sprawdza się też przy rozprowadzaniu masek na włosy i tu bardzo ważne, nie niszczy się, nie nasiąka wodą. 


Podsumowując: świetny grzebyczek za 19 zł, niestety trudno go dostać ale warto szukać bo jest ogromna różnica między zwykłym plastikowym grzebieniem a tym ekologicznym drewnianym. 

Rossmann i jego promocja :)

-40% na podkłady w Rossmannie (wszystkie oprócz Lovely) co wybrałam?
Pisałam Wam wczoraj, że czaję się na Max Factora albo Bourjois, jednak w sklepie wszystko się zmieniło. Max Factor mnie nie przekonał do siebie, a Bourjois nie było, znaczy tak były ale te ostatnie ciemne kolory. Więc wybrałam mój jak na razie ulubiony podkład Rimmela Match perfection kremowy podkład w żelu i bardzo podobny Rimmel Match perfection foundation podkład dopasowujący się do cery.


Tak, różnica kolorystyczna jest spora. Ten ciemniejszy zostawię na cieplejsze dni, żeby nadać buzi jakiegoś lekkiego odcienia, jednak na mojej buzi on wcale nie wygląda tak ciemno (kupuję właśnie zawsze ten odcień), wpasowuje się w nią jakby i nadaje zdrowy kolor, taki naturalny. Natomiast na zimę w sam raz będzie ten jaśniutki. 
Zastanawiam się też nad mieszaniem tych dwóch podkładów.. i właśnie chyba tak będę ich używać :)

Zakupy!

Sesja się zaczęła, w związku z tym jak same zauważyłyście posty są i będą rzadsze ale postaram się nie zaniedbać bloga :) Na szczęście w tym semestrze mam mniej egzaminów bo jakieś 6 ale są ciężkie i ustne, czego bardzo nie lubię. 

Moje ostatnie zakupy z SP i internetowe zamówienie kosmetyków Dabur:


1. L'biotica Biovax jedwab w płynie, bo czas się przerzucić z Biosilka, który ma w składzie alkohol.
2. Dabur woda różana od dawna mnie kusiła!
3. Uriage woda termalna, składowo lepsza od mojej poprzedniej wody Avene, więc zobaczymy czy się polubimy
4. Vatika olejek kokosowy, wszyscy mają, więc przyszedł czas i na mnie. Jakoś nie chciałam go kupować właśnie z tego powodu, że wszyscy masowo go kupują albo już mają, a ja jakoś nie byłam przekonana do tego całego bum na tej olejek. I to był błąd! Już po pierwszym użyciu było wielkie WOW! Zobaczymy co dalej :)
5. L'biotica Biovax intensywnie regenerująca maseczka Latte, czyli mój wielki powrót. Moja pierwsza ukochana maska jak rozpoczynałam swoją włosową przygodę. Chcę zobaczyć jak po hmm 2 latach rozłąki znowu się sprawdzi.
6. Ziaja kuracja dermatologiczna z witaminą C + HA/P, krem głęboko regenerujący na noc, kupiłam z zamiarem stosowania raz na jakiś czas, żeby dać buzi zastrzyk czegoś przeciwstarzeniowego :) 
7. AA wrażliwa natura 30+ nawilżający krem pod oczy, nie nie mam jeszcze 30 lat :) ale skład bardziej przypasował mi w tym kremie niż w tym 20+ do tego naprawdę nie wierzę w tą całą numerację wiekową.. 

Miałyście może coś z tych produktów? Jak wrażenia? 


-40% na podkłady w Rossmannie, kupiłyście już coś? Mnie kusi sporo podkładów Max Factor i Bourjois najbardziej, zobaczymy co z tego wyjdzie i czy szafy nie będą przebrane z jaśniejszych kolorów :) 

Umilacz - Bomb Cosmetics bananowe masełko do kąpieli

Dzisiaj umilacz kąpieli w sam raz na zbliżający się weekendowy relaks :)


Musująca kula do kąpieli - masełko bananowe. Jej zadaniem jest wygładzenie skóry i odprężenie. Zawiera kawałeczki masła kakaowego oraz olejki: z drzewa sandałowego i trawy wetiwer. 

Skład:  Sodium Bicarbonate, Citric Acid, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Parfum (Fragrance), Aqua (Water), Steareth 2, Santalum Album (Sandalwood) Oil, Vetiveria Zizanoides (Vetiver) Root Oil, Ricinus Communis (Castor) Seed Oil, CI 19140 (Yellow 5). 


Moja opinia: Kula bardzo szybko rozpuszcza się w wodzie, która pod jej wpływem robi się "miękka" i żółta z pływającymi kawałkami kakaa. Niestety kawałki te nieapetycznie osadzają się na ściankach wanny i się marzą. 
Co do działania to kula fantastycznie nawilża ciało, skóra jest miękka i gładka. Masełko tak jakby tłuści skórę ale po wyjściu efekt ten nie jest tak duży jak podczas wylegiwania się w wannie. 


Polecam gorąco! Bardzo fajny umilacz kąpieli i to tłuszczenie skóry podczas kąpieli fantastyczne.
Kule można kupić za ok. 12 zł, dziewczyny z Warszawy mogą ją kupić w podziemiach Centrum w sklepach z woskami i świeczkami YC :) 

Cudeńko - Celia Care - odżywcza pomadka-błyszczyk

Dzisiaj przychodzę do Was z moją od niedawna ukochaną pomadka! Zapraszam na recenzję :)


Od producenta: Pielęgnacyjna formuła pomadki-błyszczyka CARE została stworzona na bazie najlepszych składników odżywczych. W składzie znajdują się: masło aloesowe, masło kakaowe, olejek kokosowy.
- półtransparentny efekt
- apetyczny winogronowy zapach 

Dostępnych jest 6 kolorów. 

Ja wybrałam numerek 5, jaśniutki, brzoskwiniowo łososiowy kolor


Moja opinia: Pierwsze co mnie urzekło to piękny winogronowy zapach!
Pomadka doskonale rozprowadza się na ustach, ma miękką jakby masełkową konsystencję co znacznie ułatwia aplikacje. Na ustach tworzy piękny efekt, z powodu drobinek, które nie są za bardzo widoczne na ustach ale to one dają blask i połysk. Daje to właśnie takie połączenie szminki z błyszczykiem jak obiecuje producent. 

Co do właściwości nawilżających to nie wysusza ust, świetnie nadaje się na zimę. Nie zauważyłam, żeby podkreślał suchych skórek. 
Niestety nie zrobiłam zdjęcia składu ale składniki nawilżające są gdzieś w połowie, więc nie jest to jakieś świetne odżywienie ale zawsze coś :)

Tak wygląda na ustach:


I z daleka:


Gorąco polecam, ja jestem nią zachwycona! Cena niewielka bo 12 zł a tyle radości :)

Popołudniowa przerwa na herbatkę..

Nie kosmetycznie a lifestylowo. Robię przygotowania a raczej konspekt pracy licencjackiej ale przerwa na herbatę musi być! Uwielbiam herbatę, jestem jej totalnym maniakiem, wolę ją 100 razy bardziej niż jakąkolwiek kawę! W ciągu dnia jak siedzę w domu potrafię pić ją na okrągło :) najlepiej zwykłą czarną albo zieloną oczywiście bez cukru. Dlatego przy moim zamiłowaniu do wszelkiego rodzaju herbat idealnym zakupem był kubek z Home&You upatrzony na wyprzedaży za uwaga 5zł! Z jednej strony ma zawieszkę jak od herbaty z napisem Morning tea break a z drugiej Afternoon tea break.


Czy nie jest wspaniały? :)) Czas wracać do roboty, buziaki!

Krem na zimę: FlosLek - BIO-ochronny krem zimowy

Zimą musimy szczególnie zadbać o naszą skórę, w tym czasie jest ona szczególnie narażona na zmiany temperatur, wiatr, mróz a także na ogrzewanie!
Warto więc szczególnie zimą zadbać o odpowiedni krem, ja wybrałam BIO ochronny krem zimowy od FlosLek z olejem ze słodkich migdałów


Od producenta: 
Zastosowanie: krem do ochrony i pielęgnacji wrażliwej skóry twarzy, dekoltu oraz dłoni zimą w temperaturach poniżej zera stopni.
Działanie: zawarty w kremie bio-olej ze słodkich migdałów, bogaty w kwasy tłuszczowe i witaminę  E, ma właściwości zmiękczające, odżywiające i odmładzające. Jest niezwykle delikatny. Dedykowany wrażliwej skórze. Działa łagodząco na podrażnienia i przyśpiesza regenerację naskórka. 
Efekt: idealne zabezpieczona wrażliwa skóra zimą przed niekorzystnym wpływem czynników atmosferycznych.

Skład: Aqua, Polyglyceryl - 4 Isostearate, Cetyl PEG/PPG 10/1 Dimethicone, Hexyl Laurate, Isopropyl Myristate, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Petrolatum, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Stearyl Heptanoate, Cera Microcristallina, Phenoxyethanol, Ethylhexylglicerin, Glyceryl Polymethacrylate, Aleuritic Acid, Faex, Glycoproteins, Propylene Glycol, Parrafinum Liquidum, Tocopheryl Acetate, Sodium Chloride, Hzdrogenated Castor Oli, Panthenol, Parfum, Alpha Isomethzl Ionone 


Moja opinia: Kremik bardzo przypadł mi do gustu, świetnie sprawdza się w zimne zimowe dni, których nie cierpię :) 
Jest tłusty i za każdym razem kiedy go nakładam mam wrażenie że mnie zapcha na amen ale tak się nie dzieje. Nie ma wysypu niespodzianek ani niczego takiego. Ma bardzo przyjazny skład za co ogromny plus.
Co do działania to buzia jest bardzo dobrze zabezpieczona przed niskimi temperaturami, nie powstają czerwone rumieńce z zimna ani nie mam czerwonego nosa co się zdarzało bez tego kremu. Tworzy pewnego 
rodzaju kołderkę na skórze, która w połączeniu z podkładem jest bardzo dobrze zabezpieczona. 
Bardzo dobrze komponuje się z podkładem, nie wałkuje się itp, trzeba tylko troszkę odczekać z nałożeniem podkładu (można wklepywać krem wtedy szybciej się wchłania). Zauważyłam też widoczną poprawę co do suchych skórek koło nosa, zniknęły! 

Podsumowując krem bardzo dobrze zabezpiecza i nawilża.  

U mnie kremik sprawdził się rewelacyjnie! Moje zimowe must have przed wyjściem z domu! Suche skórki koło nosa i czerwone policzki mogą już się schować! 

Paznokcie - splot

Hej! Dzisiaj post na szybko (bo jestem baaardzo zabiegana i zmęczona, buszowanie po Bibliotece Uniwersyteckiej wykańcza, jest ogromna a ja jak zwykle nie mogę nic tam znaleźć) czyli moje pazurki :) Miał być sweterkowy splot ale nie wiem czy wyszedł, same oceńcie. Połączenie biało czarne na paznokciach bardzo przypadło mi do gustu, pewnie niedługo skuszę się na jakąś kratkę.


Humor po wyjściu z biblioteki poprawiły mi zakupy w SP, które oczywiście Wam niedługo pokarzę i mail w sprawie III edycji współpracy z blogerkami od BingoSpa. Wybrałam produkty, których jestem ogromnie ciekawa i nie mogę się ich doczekać!

Nowości - zapowiedź L'Occitane!

Dzisiaj przychodzę do Was z zapowiedzią nowej serii kosmetyków marki L'occitane. Seria bardzo słodka bo chodzi tu nie o co innego jak o miód z masłem shea. Masło shea odżywia skórę i chroni ją przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych natomiast miód zmiękcza i koi nawet najwrażliwszą skórę. Czyli seria typowo ochronna dla skóry a jednocześnie pozostawiając ją miękką jak jedwab i pachnącą słodko jak miód.

A co wchodzi w skład serii? Zwróćcie uwagę na uroczą szatę graficzną z misiaczkiem :))


Balsam masło shea z miodem 8ml - 29,90zł
Maleńkie puzderko, które można zabrać zawsze i wszędzie. Idealne by chronić usta w mroźne dni. Urzekający aromat miodu.


                      
 Krem do rąk z miodem  30ml - 29,90zł   
Słynny kremik L'occitane z 20% zawartością masła shea, wzbogacony delikatnym miodowym aromatem      




Puszysty krem do ciała z miodem 125ml - 89zł
Innowacyjny krem pełen jest mikroskopijnych pęcherzyków powietrza co sprawia, że jego konsystencja przypomina mus lub bita śmietanę. 
Lekki jak powietrze i urzekająco miękki w dotyku, puszysty krem jest dla skóry niczym najmilsza pieszczota. 


Pieniący żel z miodem 250ml - 65zł
Złocisty kolor, gładka konsystencja - pierwszy na świecie ''miód pod prysznic'', który delikatnie oczyszcza skórę i pozostawia na niej niesamowity zapach

Jesteście ciekawe? Ja jestem ogromnie ciekawa zapachu!!!

Drobne zamówienia (doz + paatal)

Przez cały grudzień sklep paatal oferował bezpłatną dostawę do paczkomatów, grzech było nie skorzystać, ponieważ mają naprawdę niskie ceny w porównaniu z innymi sklepami internetowymi. Niestety ofertę mają dosyć ubogą, dlatego wybrałam tylko 3 kosmetyki.


1. Just desserts, pyszny czekoladowy suflet do ciała. Urzekło mnie urocze opakowanie, a że cena była niska skusiłam się.
2. Dabur Vatika naturals kokosowy wzbogacony olejek do włosów, zamówiłam ponieważ moja Alma się kończy.
3. Hashmi kajal, arabski kohl czarny taki mały eksperyment z arabską kredką zobaczymy co z tego wyniknie :)) 

Kolej na doz:


1. Maść cynkowa, nie miałam jej w swoich zapasach więc może się przyda przy niespodziankach bo niestety moja buzia uzależniła się chyba od sudomaxu i sudocremu i one już nie działają przy krostkach więc może ta maść będzie pomocna
2. Iwostin Purritin, korektor maskujący. Bo była promocja :) dorwałam go za niecałe 8 zł, przekonały mnie do niego zawarte w nim ekstrakty (mirra, olejek z drzewa herbacianego i aloes), jak na razie jestem baaaardzo zadowolona z działania.
3. Oillan, natłuszczające mydło dla dzieci i dorosłych tutaj też bardzo pozytywnie jak na razie
4. Argile, maseczka glinka biała, tak na spróbowanie przed zakupem większego opakowania :) 

Ulubieńcy roku! - cz.4 - twarz


1. Avene woda termalna, taka niepozorna a ma szereg zastosowań, ja używam jej po depilacji albo na buzię, zazwyczaj to drugie. Działanie jest rewelacyjne! U upalne dni sprawdza się świetnie 100% ochłodzenia a do tego nawilżenie. ładnie łagodzi podrażnienia, np. te po depilacji brwi, wypryski szybciej się goją. Cudeńko, cena dość wysoka, jednak w SP na promocji możemy kupić wodę za 10zł, a warto bo ma szereg zastosowań. recenzja
2. Fitomed, płyn oczarowy do twarzy z kwiatem pomarańczy. Ogromny plus za skład i działanie na skórę twarzy (w sumie podobne do wody termalnej) odświeża i nawilża kojąc wszelkiego rodzaju podrażnienia. Po zastosowaniu płynu zauważyłam też lepsze wchłanianie się kremów. 
3. I znowu Fitomed krem nawilżający tradycyjny, z tej samej serii co płyn oczarowy. Razem tworzą świetne połączenie. Krem tak samo jak płyn ma świetny skład. A co do działania, to dawno żaden kremik tak mi nie nawilżył buzi, już po pierwszym użyciu czułam różnice i wielkie WOW! Buzia staje się gładka, świeża i nawilżona a do tego pięknie pachnąca :)
4. Świetny nawilżacz znany już pewnie wszystkim blogerkom dlatego nie ma sensu się to rozpisywać kwas hialuronowy (stosuję go na miejsca narażone zmarszczkami, których chce sobie oszczędzić jak najdłużej)  
5. Też znane wszystkim masło shea, pięknie nawilża. Używam czasem na całą buzie w celu dużej dawki nawilżenia a także pod oczy, na zajady, czy suche usta.
6. Mój ratunek na przesuszone miejsca na twarzy ale też łokcie itp. maść ochronna z witaminą A, doskonale radzi sobie także na suche usta i zajady.


7. do mycia mój ideał - biedronkowy żel micelarny, świetnie usuwa resztki jak i cały makijaż, nie pozostawiając ściągniętej i suchej skory twarzy. recenzja
8. znowu biedronkowo peelingujący żel do mycia twarzy, wspaniałe oczyszczenie porów bez ostrych raniących drobinek jak to czasem może się zdarzyć przy peelingach. recenzja 
9. Ava, maska antybakteryjna nie wiem czy to jej zasługa, ale mniej więcej od tego czasu gdy zaczęłam ją stosować moja buzia staje się coraz bardziej spokojna, bez większego rodzaju niespodzianek. 
10. francuska glinka zielona, razem z kwasem hiauronowym tworzy świetne połączenie, idealne oczyszczenie porób, buzia po takiej maseczce pięknie wygląda, świeża, oczyszczona, od razu nawet ma ładniejszy koloryt.

To by było na tyle z mojego kosmetycznego podsumowania roku 2012 :) 

Ulubieńcy roku! - cz.3 - makijaż


1. Zdecydowanie ulubiony bronzer, w wakacje byliśmy nierozłączni a teraz służy mi do konturowania twarzy  Bell puder brązująco rozświetlający. Bardzo dobrze wygląda na buzi, zawiera drobinki, jednak one wcale nie przeszkadzają i nie powodują świecenia się jak miliony monet :) 
2. Mój hit Rossmannowski Synerger puder w kompakcie. Super tani, na promocji można go dostać za ok. 7 zł, a jakościowo jest świetny! Długo się trzyma na buzi i matuje. Jak dla mnie ideał.
3. Kolejny hit - Essencefix&matte transparentny puder sypki, też często używałam go w wakacje kiedy buzia narażona jest na większe świecenie i działał cuda :) Teraz stosuje go do wykończenia makijażu. recenzja
4. I podkład najlepszy z najlepszych - Rimmel match perfection jak dla mnie idealne krycie i matowienie przy czym buzia wygląda bardzo naturalnie.


Jako, że nie używam cieni bo ich po prostu nie lubię, przy moich długich rzęsach wystarcza tylko tusz. Dobranie idealnego tuszu jest dla mnie bardzo ważne, nie chcę grudek, efekty pandy czy też owadzich nóżek i oto są dwa ideały.

5. Mój ulubieniec chyba już na zawsze! Lovely, pump up mascara, nie znalazłam tak idealnego tuszu a wypróbowałam ich całe multum jak ten - świetne rozdzielenie rzęs i ich unoszenie, co sprawia, że wydają się jeszcze dłuższe niż są. Co prawda tusz szybko zasycha ale za 9 zł jestem w stanie kupować go co miesiąc. recenzja
6. Wibo Growing lashes jest na mojej liście za Lovely, też się świetnie sprawdza, rozdziela i wydłuża.
7. I moje ukochane pomadki od Celii, piękne kolorki, elegancki wygląd opakowania a co do jakości też nie można narzekać, długo się trzymają pielęgnując przy tym usta. recenzja

Ulubieńcy roku! - cz.2 - włosy

Produkty, które moje włosy pokochały i które się naprawdę sprawdziły i na pewno będę do nich wracać (chociaż nie wykluczam eksperymentowania z nowymi produktami :)) 


1. Świetny dodatek do wszelkiego rodzaju masek i odżywek, zwykła apteczna gliceryna a do tego tania jak barszcz :)
2. Woda brzozowa Malwa bardzo przystępna cena ok 3 zł. Wzmacnia włosy a co najważniejsze dzięki niej włosy są dłużej świeże, za co chwała jej za to :)


3. Barwa ziołowa, to moja ulubiona seria szamponów, wypróbowałam już wszystkie z tej serii dla włosów suchych, łamliwych, wypadających, rozdwajających. Są rewelacyjne! Nie oczekuje od szamponu jakiegoś szczególnego działania tylko dobrego mycia i ten szampon to dale, wspaniały oczyszczacz za ok 3 złote!
4. Isana odżywka intensywnie pielęgnująca, piękny kosmetyczny zapach utrzymujący się na włosach, do tego bardzo dobrze sprawdza się na moich kręconych włosach, stają się mięciutkie i lepiej się układają.
5. mój ukochany i niestety wycofany, nad czym bardzo ubolewam biedronkowy krem ochronny do rąk BeBeauty z masłem shea i olejkiem kokosowym. Świetny skład w sam raz na włosy.
6. Green Pharmacy eliksir do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych, używam zaraz po myciu na wilgotne włosy, pomaga przy rozczesywaniu, do tego plus za naturalny skład.
7. by włosy wyglądały ładniej i były bardziej błyszczące (z tym błyszczeniem jest u mnie trudni, bo na naturalnych włosach blond, do tego kręconych trudniej to widać i osiągnąć) GlissKur eliksir z olejkiem pielęgnacyjnym do codziennego używania. Eliksir jak na drogeryjny kosmetyk ma naprawdę fajny skład (wysoko w składzie oleje).

Ulubieńcy roku! - cz.1 - mazidła

Rok 2012 dobiegł końca. U mnie obfitował on w wiele nowych kosmetyków co sprowadza nas oczywiście do wielu ulubieńców. Dzisiaj padło na ulubione mazidła do ciała, czyli czym Dżoana najczęściej się smarowała :))


1. Bezkonkurencyjne ulubiony krem Isana z masłem shea i kakao. Zapach plus działanie to dla mnie rewelacyjne połączenie, do tego cena i wydajność po prostu bajka.
2. Paloma body Spa macadamia masło do ciała wygładzająco nawilżające. Jak dla mnie idealna konsystencja masła i ten zapach..obłęd. Na pewno będę do niego wracać.
3. Mój wakacyjny hit The Body Shop arbuzowy balsam do ciała. Idealny zapach na wakacje, kocham zapach arbuza a w tym kremie zapach ten nie jest ani chemiczny ani sztuczny! Działanie też niczego sobie dlatego się polubiliśmy.


4. A teraz mazidło do biustu, czyli Eveline serum modelujące do biustu Push-Up. Dużo mu zawdzięczam, dlatego już na zawsze pozostanie ze mną :) a w ogóle, żeby były efekty z mojej obserwacji nie można robić przerw w używaniu bo biust bez kremu wraca do poprzedniego stanu.

Moje skromne postanowienia na rok 2013

Witajcie w roku 2013! Mam nadzieję, że jakoś się trzymacie po sylwestrowej nocy ;) 
Dzisiaj mam dla Was post o moich postanowieniach na nowy rok. 
Nigdy nie robiłam postanowień noworocznych, wychodziłam z założenia, że po co? Bo i tak tego nie zrobię. Niestety nie jestem konsekwentna i łatwo sobie odpuszczam, świadczy o tym moje odchudzania i wszelkiego rodzaju diety, które trwają tyle czasu dopóki nie znajdę gdzieś w domu czegoś słodkiego (a zazwyczaj znajduję na jakiś drugi dzień :)) no i oczywiście kończy się to ''od jutra zacznę się odchudzać'', a jutro znowu to samo, znacie to? :) Ale najwyższy czas to zmienić! 
Naskrobałam moją skromną listę tego co chcę dokonać w tym roku:


Oczywiście mam też postanowienia bardziej prywatne :) ale niech to pozostanie moją małą tajemnicą :)

A Wy robicie postanowienia?