Porównanie wody termalnej Uriage i Avene

Na początku myślałam, że woda termalna to taki zbędny gadżet dla snobów, którzy już nie wiedzą na co wydać pieniądze. Przy promocji w SP skusiłam się jednak na wodę Avene i podeszłam do niej bardzo sceptycznie. Jednak woda zaskoczyła mnie pozytywnie i tym samym przekonała do tego jak bardzo myliłam się na początku. Ostatnio z racji chęci nowości kupiłam wodę Uriage i porównałam ją z Avene. 
A więc teraz prawdziwa walka! Która woda okazała się dla mnie lepsza?


Składy:
Uriage SO4 - 2862 mg/l, CI - 3500 mg/l, HCO3 - 390 mg/l, K - 45,5 mg, Mg - 125 mg/l, Zn - 160 mikrogramów/l, Fe - 15 mikrogramów/l, Li - 2 mg/l, Al - 12 mikrog/l, Cu - 75 mikrog/l, Mn - 154 mikrog/l, Si - 42 mg/l, Ca - 600 mg/l, Na - 2360 mg/l 
Avene HCO3 - 271,5 mg/l, SO4 - 24,9 mg/l, Cl- 5,5 mg/l, Ca2+ 51,3 mg/l, Mg2+ 26,7 mg/l, Na+ 4,8 mg/l; Al, Ba, Li, Sr, Zn

pH - Uriage naturalne, Avene 7,5 (plus dla Uriage)


Od razu powiem kto wygrywa a potem uzasadnienie i dalsza gadanina. Wygrywa Uriage!

Zacznę od tego, że wody mało się różnią od siebie, Avene jest dobra i jej działanie sobie ceniłam jednak Uriage sprawdza mi się o wiele lepiej. Aż byłam zaskoczona, bo myślałam, że różnicy nie będzie. A jednak.

Wodę Uriage zostawiamy do wchłonięcia, nie osuszamy buzi po spryskaniu wodą jak to jest w wypadku Avene i tu plusik dla Uriage. Wodę stosuję często do wykończenia makijażu i to, że Uriage nie trzeba osuszać bardzo mi się podoba. 
Dodatkowo obydwu wód używałam wieczorem jako tonik i działanie Uriage dużo bardziej mi odpowiada, Dlaczego? Po spryskaniu buzi Uriage skóra robi się bardziej ściągnięta i to nie tak, że ściągnięta bo sucha ale tak zdrowo napięta. Dodatkowo woda Uriage jest izotoniczna czyli nie wysusza nam skóry natomiast Avene mogłaby wysuszyć gdybyśmy ją właśnie zostawiły na skórze i się osuszyły. Uriage zostaje na skórze i to, że nie musimy jej wycierać jest dla mnie w 100% lepsze bo przy Avene miałam wrażenie że wycierając/osuszając kończy się zabawa i całe działanie.

Co do działania to wody spisują się podobnie - łagodzą podrażnienia a wypryski goją się szybciej. 

Podsumowując - już nigdy nie wrócę do Avene! 

Moje pędzelki do malowania paznokci!

Dzisiaj post chwalipięcki a mianowicie chcę się pochwalić moim ostatnim zakupem. Są to pędzelki do paznokci! 10 pięknych i solidnych pędzelków!


Pędzelki kupiłam na allegro za ok 15 zł więc się opłaca zwłaszcza, że pędzelki są naprawdę porządne a właśnie obawiałam się bardzo o ich jakość. Te cieniutkie od razu podbiły moje serce, są takie delikatne i precyzyjne! Już się nie mogę doczekać aż zacznę nimi czarować nowe wzorki :) Tak więc pędzelek od eyelinera Wibo, którym dotychczas malowałam idzie do kosza! 
Bardzo się z nich cieszę i nie mogę napatrzeć :))

Moje galaktyczne paznokcie!

Dzisiaj chcę Wam pokazać moją próbę zrobienia galaktycznych paznokci. Przyznam szczerze, jest to szalenie trudne (jak dla mnie) ale i bardzo efektowne. Galaktyczne paznokcie podobają mi się szalenie, jak oglądam zdjęcia w internecie to nie mogę wyjść z podziwu. Moja galaktyka wyszła średnio i tym samym chyba się poddaję bo lepiej chyba mi nie wyjdzie :)


Użyłam: oj sporo lakierów, dużo by wymieniać dlatego tylko bazowy, czyli czarny - Miss Sporty lasting colour


 Co sądzicie? 

TAG - LIEBSTER AWARD

Hej! Dzisiaj TAG :) Do zabawy zostałam zaproszona przez MilionThoughts94 której bardzo dziękuję :))



1. Lubisz czytać książki (jeśli tak, to jaką lubisz najbardziej)?
Oczywiście, że lubię! Jednak ostatnio nie mam za bardzo czasu na to, a moimi ulubionymi książkami stały się te do licencjatu :) trochę sobie żartuję, bardzo lubię powieści i kryminały :)

2. Jaki kraj chciałabyś zwiedzić?
Indie, Singapur ale i te bliższe czyli kraje śródziemnomorskie i oczywiście Grecję, która kocham całym sercem, odwiedziłam ją już 3 razy i chętnie znowu bym to zrobiła! Wspaniały klimat  

3. Kim byś chciała zostać w przyszłości?
Ale trudne pytanie, zobaczymy co życie pokaże:) ale może kryminologiem, z czego mój Ukochany nie bardzo się cieszy :) mam w planach właśnie magisterkę z kryminologii   

4. Elegancja czy luz (jeśli chodzi o ubrania)?
Zdecydowanie wolę elegancję, ale na co dzień zdarza mi się jednak stawiać na luz, zwłaszcza na uczelni kiedy spędzam tam czasem cały dzień

5. 3 Twoje ulubione sklepy z ciuchami.
Dorothy Perkins, Next, Top Shop

6. Pies czy kot?
Oczywiście kot bo jest indywidualistą.

7. Masz taką rzecz, którą kupiłaś a nie chcesz teraz jej nosić?
Nie jedną! 

8. Ile już czasu blogujesz?
Ponad rok. jejku ile to już czasu :) W wakacje będą 2 latka

9. Jakich gatunków muzycznych słuchasz?
Zazwyczaj nowości muzycznych, ale najbardziej lubię muzykę hiszpańską i śródziemnomorską

10. Masz kogoś takiego, kto jest dla Ciebie wzorem do naśladowania?
Nie, staram się być sama sobie wzorem i postępować zgodnie z tym co sama uważam a nie naśladować.

11. Masz swoje motto życiowe?
Brak :))


Moje pytania:
1. Co cię skłoniło do blogowania?
2. Co masz zawsze w kosmetyczce?
3. Jaki jest Twój ulubiony kosmetyk, który już od dłuższego czasu kupujesz?
4. Ulubione seriale?
5. Ulubiony aktor/aktorka
6. Kawa czy herbata?
7. Co najchętniej jesz?
8. Masz jakieś triki urodowe?
9. Korzystasz z rad umieszczonych w czasopismach?
10. Jakie miejsce na świecie najchętniej byś odwiedziła?

A Taguję:

i inne chętne dziewczyny!

Decubal - lips & dry spots balm - balsam do ust

Dzisiaj recenzja pierwszego produktu w ramach współpracy. Zaczynam od balsamu do ust bo z tym produktem jestem nierozłączna. Jako maniak mazideł do ust, moje usta zawsze muszą mieć coś na sobie :)) więc balsam od Decubal bardzo mnie ucieszył a tym samym zaciekawił. Jak się sprawdził? Zapraszam na recenzję! 

Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry Decubl - lips& dry spots balm


O balsamie: Balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry. Intensywnie regeneruje spierzchnięte i popękane usta dzięki zawartości wielu składników odżywczych.
Intensywnie pielęgnuje suchą, łuszczącą się i miejscowo zmienioną skórę również na łokciach, kolanach, czy w obrębie zmian związanych z łuszczycą.
Nawilża, łagodzi, regeneruje i zmiękcza skórę dzięki zawartości lanoliny, witaminy E i wosku pszczelego.

Balsam jest bezzapachowy i nie zawiera konserwantów. Zawartość substancji tłuszczowych 100%

Skład:

Moja opinia: Konsystencja jak możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, jest bardzo gęsta i treściwa. Bardzo dobrze się rozprowadza, mięknie przy zetknięciu ze skórą. Po nałożeniu balsam nie wchłania się zbyt szybko, co bardzo cenię bo lubię (zwłaszcza na ustach) czuć, że na nich coś jest i je nawilża. 
Działanie - rewelacja! Ostatnio udało mi się przesuszyć za bardzo usta i ten balsam był dla nich ratunkiem! Świetnie nawilża i koi. Dobrze sprawdza się też jako ochrona ust przed mrozem i wiatrem. Nawet radzi sobie z zajadami i popękanymi ustami.
Lubię nakładać go na noc, ale grubszą warstwę, dzięki temu rano budzę się ze wspaniałymi usteczkami! Zdrowe i zregenerowane!
Jak wspomina producent balsam ma działanie wielofunkcyjne i z tym się zgadzam w 100%. Wspaniale radzi sobie z suchymi miejscami na całym ciele. Wypróbowałam go na suche skórki przy paznokciach i łokcie. Używam go też na nos, zwłaszcza przy jak i po katarze. Zawsze miałam problem z podrażnionym nosem a potem schodzącą skórą przez katar. I tu sprawdza się rewelacyjnie! Zapobiega schodzeniu skóry po katarze do tego wspaniale koi i regeneruje!


 Podsumowując: Skład, działanie i wydajność (używam ciągle a ubytek jest niewielki) są jak najbardziej na tak. Jest to wspaniały wielofunkcyjny produkt, który może nas uratować przy niejednym 'przesuszonym' problemem :))
Cena ok. 20 zł za 30 ml. Do kupienia w aptekach internetowych ale i stacjonarnych - tu możecie sprawdzić gdzie. 

Himalaya - oczyszczająca maska błotna - najlepsza!!!

Dzisiaj przychodzę do Was chora, ponieważ złapało mnie jakieś paskudne przeziębienie. Dobrze, że parę dni temu przygotowałam tą notkę zanim mnie wzięło choróbsko. Będzie to recenzja jednej z moich ulubionych maseczek drogeryjnych. Ulubionych bo skutecznych i ta właśnie taka jest - skuteczna :) Zapraszam na recenzję oczyszczającej maski błotnej Himalaya herbals do cery tłustej.


O masce: Maska wzmacnia i napina skórę, przywracając jej młody wygląd i naturalny koloryt.
Błoto bogate w minerały redukuje nadmiar wydzieliny z gruczołów łojowych, oczyszcza zatkane pory i usuwa zaskórniki. Przywraca skórze elastyczność i odbudowuje jej prawidłową strukturę. Pomaga zredukować drobne skazy i zmarszczki. Ziemia fulerska głęboko oczyszcza skórę i daje uczucie przyjemnego chłodu. Orzech włoski usuwa martwe komórki naskórka. Glina mineralna łagodzi podrażnienia, poprawia mikrokrążenie, sprawia, że skóra jest miękka i elastyczna.

Sposób użycia: Połączyć maskę z wodą, aby otrzymać masę o rzadkiej konsystencji. Nakładać rónomiernie  na umytą twarz i szyję, omijając okolicę oczu. Pozostawić do wyschnięcia na 10-15 minut. Usunąć mokrym wacikiem i umyć twarz letnią wodą. Stosować raz lub 2 razy w tygodniu.

Skład: Mineral Clay 170mg, Fuller‘s Earth (Multan Mitti) 100mg, Exts: Khus-Khus (Vetiveria zizanioiaes) 10 mg, Walnut (Juglans regia) 10mg,.
Other ingrediens: Aqua, Glycerin, Bentonite, Methyl paraben, 2-Bromo-2-nitropropane-1,3-diol, Sodium EDTA, Xanthan gum, Sodium lauryl sulphate, Fragrance.




Moja opinia: Jest to moim zdaniem jedna z lepszych jak nie najlepszych drogeryjnych masek. Jest naprawdę skuteczna a jej działanie jest dostrzegalne od zaraz!

Dobrze się rozprowadza, ma jak widzicie na zdjęciu taki piaskowy kolor z małymi drobinkami (jak się domyślam są to drobinki orzecha włoskiego). Po nałożeniu przez ok. 3-4 minuty wyczuwalne jest pieczenie z mrowieniem co może być uciążliwe i nie przyjemne dla niektórych, mnie to nie przeszkadza bo mam wtedy wrażenie że maska zaczyna działać i oczyszczać :)
Po zmyciu buzia jest świeża, ładnie oczyszczona, napięta, gładka i zmatowiona a pory trochę ściągnięte.
Mimo początkowego pieczenia maska nie podrażnia, a raczej rozświetla, nadaje ładnego blasku. Byłam bardzo zdziwiona bo pierwszy raz jak nałożyłam maskę i poczułam pieczenie to wyobraziłam sobie jak masakruje mi twarz i że na pewno będzie przeraźliwie czerwona i podrażniona. Ku mojemu zdziwieniu nic takiego się nie stało! Żadnych oznak podrażnienia czy zaczerwienienia. To pieczenie jest niegroźne a raczej skuteczne!

Wygodne opakowanie czyli tubka to kolejny plusik, o wiele bardziej wygodne niż saszetki. Wydajność też jest dobra, zwłaszcza, że maskę rozrabiamy z odrobiną wody, jednak nie jest to konieczne bo maska sama w sobie ma dobrą konsystencję i niekoniecznie trzeba dodawać wodę.

A oto maska w akcji!


Podsumowując - jak dla mnie rewelacja! Zapewnienia producenta są jak najbardziej słuszne i zgodne z działaniem maski! Cena to ok 15 złotych za 75 ml więc naprawdę warto! Ja maskę kupiłam w Cosmedica Apteka ale widziałam ją też na doz. Himalaya w swojej ofercie ma jeszcze inne maseczki, na które się teraz czaję :)

Udanego weekendu! A ja lecę pod kołderkę się kurować :) i czekać na Ukochanego który śpieszy mi z ratunkiem :)

Piórka na paznokciach? Czemu nie!

Witajcie Kochane! Dzisiaj z braku czasu i nie zaprzeczę, że lenistwa bardzo proste zdobienie paznokci :) Pióra! Bardzo proste do zrobienia bo przecież nawet rysunek pióra na kartce bardzo prosto zrobić :) kilka machnięć i gotowe! 


Użyłam: bazowy z limitki essence Vintage District 03 antique pink
biały lakier do french manicure od Bell


BioNike krem oczyszczający Defence Pure

Dzisiaj recenzja bardzo skutecznego kremu oczyszczającego do skóry wrażliwej, tłustej i zanieczyszczonej Defence Pure od BioNike.


O kremie: Niezatykający porów skóry krem do pielęgnacji tłustej cery trądzikowej oraz zanieczyszczonej. Zawiera aktywne składniki, które pomagają zapobiegać poliferacji bakterii  oraz podrażnieniom skóry typowym dla cery łojotokowej. Jednocześnie wykazuje działanie bakteriostatyczne, normalizujące produkcję sebum oraz antyoksydacyjne. Dzięki świeżej i lekkiej strukturze jest natychmiast wchłaniany, pozostawiając skórę twarzy matową oraz jedwabiście gładką.
Składniki aktywne: Ekstrakt ze świerku pospolitego ekstrakt roślinny pozyskiwany ze świerku norweskiego, o silnym działaniu zwalczającym wolne rodniki oraz właściwościach antyoksydacyjnych. Dodatkowo zapewnia działanie normalizujące produkcję sebum oraz redukcję zaczerwienienia skóry.
Zn-PCA: sól cynkowa kwasu pirolidonokarboksylowego, która łączy właściwości cynku regulujące produkcję sebum  oraz właściwości nawilżające kwasu pirolidonokarboksylowego, który występuje w Naturalnym Czynniku Nawilżającym (NMF).
Związek kwasu oleanolowego oraz kwasu NDGA w żelu osmotycznym reguluje nadmierną produkcję sebum oraz poliferację bakterii.
Estry alfahydroksykwasów: redukują produkcję sebum oraz zapewniają odpowiednie nawilżenie.

Krem wykazuje działanie regulujące produkcję sebum, antybakteryjne oraz antyoksydacyjne. Doskonały jako baza pod makijaż.

Skład: aqua (woda), octyldodecyl myristate, stearic acid, polysorbate 60, cetearyl alcohol, propylene glycol, sorbitan stearate, hydroxyethyl urea, Di-C12-13 alkyl malate, Tri-C14-15 alkyl citrate, nylon-6, polysorbate 20, lysine, ceteareth-30, caprylyl glycol, zinc pca, picea abies extract, carbocysteine, PEG-60 almond glycerides, nordihydroguaiaretic acid, oleanolic acid, styrene/acrylates copolymer, dimethicone, butylene glycol, xanthan gum, glycerin, caprylhydroxamic acid, carbomer, rosa centifolia water (wyciąg z róży stulistnej), disodium EDTA.



Moja opinia: Krem używam głównie w ciągu dnia pod makijaż i w tej roli sprawdza się świetnie! Nie powoduje powstawania zaskórników, nie zatyka porów co jest moją największą udręką. Ale to co polubiłam w nim najbardziej to mat! Nie powoduje świecenia się buzi. Matuje ją, a makijaż jest dłużej 'świeży' i nie świecę się tak szybko.
Bardzo szybko się wchłania, pozostawia lekką wyczuwalną warstewkę na twarzy ale nie roluje ona podkładu ani pudru, po prostu jest.
Do tego krem naprawdę ładnie oczyszcza, na mojej buzi powstaje mniej przykrych niespodzianek. I jest to bardzo duża różnica w stanie cery! Niespodzianki pojawiają się duża rzadziej, a moja buzia nawet bez kremu świeci się już mniej.


Podsumowując: Bardzo fajny kremik dla cery zanieczyszczonej jak moja, nawilżenie średnie więc na suche skórki po zimie muszę stosować coś bardziej nawilżającego. Uważam, że na okres letni krem jest jak znalazł ze swoim działaniem matującym i nie zatykającym.

+ matuje
+ oczyszcza
+ oczyszczenie
+ nie zatyka
+ skład
- cena (ok. 87zł)
- dostępność - głównie na allegro
- mało nawilża
(ale przecież głównym zadaniem jest redukcja sebum i oczyszczanie więc nie mam mu tego za złe)

Zaczynam rzęsową kurację z Dermena Lash!

Chcę Wam pokazać produkt, który niedawno zauważyłam na doz.pl i nie mogłam go nie zamówić. Jest to odżywka do rzęs i brwi hamująca wypadanie, wzmacnia i regeneruje. Wczoraj wieczorem pierwszy raz jej użyłam i tym samym zaczynam rzęsową kurację. Jestem bardzo dobrej myśli i mam nadzieję, że odżywka mnie nie zawiedzie. 


O odżywce: Dermena Lash odżywka do rzęs i brwi. Wzmacnia, regeneruje i hamuje wypadanie rzęs i brwi. Dermena Lash to jedyny na rynku preparat zawierający chlorek-1-methylonikotynamidu - aktywną substancję pochodzenia witaminowego, wzmacniającą mieszek włosowy, poprawiającą jego odżywienie i stymulację odrastania włosów.

Odżywka do rzęs i brwi dermena lash dzięki zastosowaniu specjalnie dobranych składników hamuje wypadanie rzęs/brwi. Jednocześnie wzmacnia je, regeneruje i odżywia. Przywraca zdrowy wygląd rzęs i brwi. Lekka, żelowa konsystencja powoduje szybkie wchłanianie preparatu. Odżywka nie skleja i nie obciąża rzęs/brwi. Aplikator w postaci pędzelka umożliwia precyzyjne nałożenie preparatu oraz zapewnia łatwość użycia.

Wskazania: 
nadmierne wypadanie rzęs i brwi
osłabione i delikatne rzęsy i brwi
zniszczone i wymagające regeneracji rzęsy i brwi
produkt polecany również po zakończeniu chemioterapii

Skład: Aqua, Glycerin, Propylene Glycol, Panthenol, Polyacrylate-13, Polyisobutene, 1-methylmicotinamide Chloride, Creatine, Biotinoyl, Tripeptide-1, Biosacharide Gum-1, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin, Disodium EDTA. 


Cena to ok. 30 zł. Więc cenowo jak najbardziej na plus porównując te okropnie drogie odżywki do rzęs za ponad 200 zł chociaż nie wiem czy ta będzie równie dobra. No ale zobaczymy. Odżywka ta to nowość, więc żadnej opinii w internecie doszukać się nie mogłam. Jedyne pozytywne opinie czytałam na temat innych produktów firmy. Miałyście z nimi styczność? 

Zdjęcia rzęs porobione i po miesiącu zrobię porównanie :) Trzymajcie kciuki! 

Nowy tusz od Lovely - volume booster

Dzisiaj o nowym tuszu od Lovely Volume Booster. Bardzo lubię tą firmę, mają naprawdę dobre jakościowo tusze do rzęs a do tego w naprawdę niskich cenach. Moim ulubieńcem jest właśnie tusz Lovely pump up, jednak jak to ja nie mogłam przejść obojętnie koło nowości a do tego tuszowych :)


O maskarze: Wydłużająca i pogrubiająca mascara Volume Booster Lovely do rzęs o formule odżywczej z D-pantenolem, jedwabiem i kolagenem. Rzęsy mają intensywny głęboki kolor czerni dzięki wysokiej koncentracji pigmentów. Maskara posiada właściwości pielęgnujące, odżywcze, wzmacniające i chroniące rzęsy.

(wybaczcie to jakże brzydko ubrudzone opakowanie :))

Moja opinia: Tusz to podstawa w mojej kosmetyczce, zazwyczaj w makijażu dziennym oka stawiam tylko na niego więc wybór dobrego tuszu dla mnie to podstawa. Ten tusz spełnił moje wymagania i zakwalifikował się do znalezienia się i zadomowienia na dłużej w mojej kosmetyczce :)
Maskara Lovely daje bardzo ładny, naturalny efekt. Nie tworzy 'owadzich nóżek', grudek ani się nie obsypuje za co duży plus bo nie wyglądamy jak panda. Ładnie wydłuża i rozczesuje czyli spełnia tę funkcję którą bardzo lubię w tuszach Lovely. Szczoteczka jest wygodna, elastyczna i dobrze się nią operuje. Maskara szybko zasycha, nie zdarzyło mi się jeszcze żeby się odbiła na górnej powiece. 
Jedyny minus za słabe pogrubienie.

A tak maskara wygląda na moich rzęsiskach:
(zazwyczaj przejeżdżam/szczotkuję rzęsy tuszem kilka razy aż efekt będzie mnie zadowalał i tak zostawiam, nie czekam chwili żeby nałożyć kolejną warstwę)


Podsumowując: Bardzo dobry tusz na co dzień, jak najbardziej godny polecenia do tego przy cenie ok. 8 zł aż się prosi o wypróbowanie :) Ja do niego jeszcze na pewno wrócę. 

Walentynkowe paznokcie ♥ po raz 3!

Walentynki już jutro więc mam dla Was moją ostatnią propozycję walentynkowego mani :)


Użyłam: bazowy/biały - Delia Coral prosilk 08
zdobienie: jasny róż - MIYO mini drops candy girl 46, czerwony - Lovely moulin rouge (numerek zmazany)
i top coat essence


a tu możecie zobaczyć moje poprzednie propozycje 1 i 2 walentynkowych zdobień.

I udanych Walentynek! 

Rimmel Match Perfection - efekt przed i po!

Dzisiaj coś o podkładzie zakupionym podczas promocji w Rossmannie. Wiem, że dużo z Was wybrało właśnie ten podkład i jestem ciekawa jak u Was się sprawdza, a jeżeli jesteście ciekawe jak to jest w moim wypadku to zapraszam!

Rimmel Match Perfection Foundation - podkład dopasowujący się do cery


O podkładzie: Kryjący, niepozostawiający śladów podkład z zaawansowaną technologią Smar t- Tone dla efektu nieskazitelnej, perfekcyjnej cery w każdym świetle. Wzbogacony drobinkami szafiru dla efektu świetlistej i promiennej cery. Trwałość makijażu przez cały dzień. 

Match Perfection zostaje na skórze przez cały dzień i nie wymaga żadnych dodatkowych poprawek. Jest lekki i beztłuszczowy, dobrze się rozprowadza, posiada ochronny filtr SPF18, dzięki któremu cera jest cały czas pod ochroną.

Match Perfection jest idealnym podkładem dla zabieganych współczesnych dziewczyn, ponieważ jego długotrwała formuła utrzymuje się na skórze do 16 godzin. Kolor nie blaknie, dzięki czemu można nosić go od rana do nocy, bez nanoszenia poprawek.

Uwaga! pierwszy raz dodaję zdjęcie bez makijażu więc bądźcie wyrozumiałe, nie oszukuję się, że mam świetną cerę jak same widzicie jest trochę niedoskonałości i przebarwień :))  
przed i po

Jak widzicie moja buzia potrzebuje podkładu, żeby jakoś móc wyjść do ludzi :) czy ten podkład się sprawdził?

Moja opinia: Dla mnie podkład jest średni, średni w kierunku do dobrego. Jak pierwszy raz nałożyłam go na buzię to byłam zdziwiona że tak mnie słabo zakrył, poczekałam chwilę aż podkład się 'dopasuje' i było już trochę lepiej. 
Nie oczekuję, że podkład ma mi całkowicie zakryć niespodzianki czy inny syfki :) jednak ma je chociaż troszkę przykryć tu jak widać takie działanie jest takie sobie. Bardzo przeciętnie kryje i nie tworzy satynowego wykończenia i efektu gładkości jak w przypadku brata w wersji w żelu. 
Do tego mimo gęstej i jakby tłustawej konsystencji mam wrażenie, że uwydatnia mi wszystkie pory i suche skórki, czego żaden mój dotychczasowy podkład nie robił w tak dużym stopniu!
 Co do zmatowienia to też jesteś średnio zadowolona, muszę przypudrować twarz bo się świeci po paru minutach a szkoda bo chciałam porzucić puder i stawiać tylko na podkład.
To co mi się w nim podoba to to, że ujednolica moją zaczerwienioną skórę i dobrze się do niej dopasowuje kolorystycznie. 


Podsumowując:
+ duża gama kolorystyczna i jasne kolory
+ ujednolicenie
+ brak efektu maski
- krycie
- świeci się
- uwydatnia pory i inne niedoskonałości

Jak dla mnie żelowy brat w słoiczku o wiele lepszy, więc dobrze, że i jego kupiłam podczas promocji bo mój stary był już na wykończeniu :))
Piszcie jak u Was się sprawdził, jestem bardzo ciekawa jakie jest Wasze zdanie na jego temat :) 

BingoSpa po raz trzeci!

Dzisiaj na reszcie przyszła paczka w ramach współpracy z BingoSpa, taka miła niespodzianka w sam raz na poniedziałkowy poranek. To już III kwartał współpracy, zobaczcie co tym razem wybrałam do testów


BingoSpa krem pielęgnacyjny zawiera Zea Mays (zawiera olej z kukurydzy) 
(zawiera ekstrakty ziołowe; rozmarynu, szałwii, nasturcji, łopianu, cytryny, sosny i rukwi) 

Już się nie mogę doczekać testów! 

Walentynkowe paznokcie - kolejne

Kolejne walentynkowe zdobienie paznokci, znowu w wersji jasny róż :) Pokochałam takie proste i delikatne zdobienia. Urocze są i jestem bardzo zadowolona z całości.

'
Użyte lakiery: bazowy - jasny róż - Miss Sporty lasting colour 360
zdobienie: ciemny róż - MIYO nailed it! 17 i topper essence special effect!
oczywiście całość pokryta top coat też z essence


A Wy co myślicie?

Nowa współpraca - Decubal - duuuużo kosmetyków!

Witajcie! Dzisiaj chciałam się pochwalić nową współpracą! 
Decubal bo tą współpracę właśnie chodzi to duńskie dermokosmetyki przeznaczone głównie do pielęgnacji skóry suchej i atopowejKosmetyki te od ponad 30 lat pielęgnują suchą, bardzo suchą i atopową skórę klientów w północnej części Europy. Kosmetyki są bezzapachowe i nie zawierają konserwantów, a więc odpowiednie również dla skóry wrażliwej jak i skóry dziecka. Nie są testowane na zwierzętach. 
Decubal uznawany jest za 'skandynawskiego eksperta do suchej skóry', więcej możecie dowiedzieć się z ich strony internetowej - klik

W skład całej serii wchodzi 11 kosmetyków, wszystkie już u mnie się zadomowiły :) Są to kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy.


Do pielęgnacji ciała: odżywczy i silnie nawilżający krem do ciała, odżywczy i nawilżający krem do skóry suchej i atopowej, intensywnie odżywczy i regenerujący krem do skóry suchej i atopowej, łagodzący i kojący żel przeznaczony do skóry podrażnionej.


Do pielęgnacji twarzy: wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy przeznaczony dla skóry dojrzałej, odżywczy i intensywnie nawilżający krem do twarzy, ujędrniający i regenerujący krem pod oczy, balsam do ust i miejscowo zmienionej, popękanej i suchej skóry, nawilżająca pianka do mycia twarzy


Do kąpieli i do rąk: olejek pod prysznic i do kąpieli + saszetka zapachowa - grejpfrutowa, którą się wlewa do olejku, nawilżający, zmiękczający i ochronny krem do rąk


Cała armia razem gotowa do działania :)


Razem ze mną kosmetyki będzie testować moja mama, która ma skórę w sam raz do tych kosmetyków - naprawdę baaardzo suchą (aż się zdziwiłam i dlatego, że suchą ale i dlatego, że o tym nie wiedziałam..:)) do tego mama testuje wypełniający i rewitalizujący krem do twarzy.
Oczywiście ja też będę testować te kosmetyki, mimo, że mam cerę mieszaną to przez zimę strasznie się wysuszyła, nos jest jak wiór i skóra z niego schodzi i schodzi. Wiadomo też, że cery mieszanej nie wolno przesuszyć, u mnie niestety to się właśnie stało :( 
Więc część kosmetyków trafia do mnie a część testuje moja mama :)

Wiem, że wiele z Was już testuje te kosmetyki wiec piszcie jak wrażenia! Jestem ogromnie ciekawa! 

-15% na dermokosmetyki BioNike!

Przychodzę do Was z niespodzianką! Specjalnie dla czytelniczek mojego bloga rabat 15% uprawniający do zakupy dowolnego kosmetyku BioNike ze zniżką! Jak to zrobić? 


1. Wystarczy zapoznać się z ofertą na Allegro
2. znajdujecie produkt który Was interesuje i wysyłamy maila na adres promocja@bionike.com.pl w treści wpisując nazwę mojego bloga! czyli urodomania bądź fairytale beauty
3. czekacie na odpowiedz i w odpowiedzi dostajecie specjalny kod rabatowy! który musicie wpisać w odpowiednią rubrykę przy składaniu zamówienia na Allegro. 
4. Gotowe! Czekacie na upragnione kosmetyki!

Promocja trwa miesiąc :)  

tu możecie zapoznać się z firmą i produktami. 



Regulamin promocji:
Regulamin promocji “Czytaj Bloga i Zyskaj z BioNike!”
§ 1. INFORMACJE OGÓLNE
1. Organizatorem niniejszej promocji (zwaną dalej: Promocją) jest ANZA Cosmetics s.c. z siedzibą w Zielonej Górze przy ul. F. Rzeźniczaka 33a/1; 65-941 Zielona Góra, nr NIP 973-100-90-78, (zwany dalej: Organizatorem).
2. Warunki i zasady składania zamówień, płatności oraz dostawy w sklepie określa Regulamin zakupów Allegro.pl.
§ 2. ZASADY UCZESTNICTWA W PROMOCJI
1. W Promocji mogą brać udział osoby fizyczne oraz firmy, które:
a) przyślą email na adres promocja@bionike.com.pl, powołując się na nazwę bloga: Urodomania (lub Fairytale Beauty).
b) w dniach 07.02.2013 do dnia 07.03.2013 zamówią dowolny produkt BioNike przez Allegro od użytkownika BionikeCosmetics,
c) w wiadomości do sprzedawcy lub w osobnym mailu podadzą kod rabatowy otrzymany z adresu promocja@bionike.com.pl.
2. Warunkiem skorzystania z Promocji jest łączne spełnienie następujących założeń:
a) złożenie zamówienia przez Allegro od użytkownika BionikeCosmetics, w terminie od dnia 08.02.2013 do dnia 08.03.2013,
b) podanie po złożeniu zamówienia otrzymanego kodu rabatowego, upoważniającego do otrzymania 15% rabatu,
c) Promocja polega na przyznaniu 15% rabatu na zamówienia dotyczące dowolnego produktu BioNike złożone przez Allegro od użytkownika BionikeCosmetics klientom, którzy po złożeniu zamówienia podadzą kod rabatowy,
d) Promocja nie sumuje się z innymi promocjami. Jeśli klientowi przysługują rabaty z różnych promocji, w zamówieniu zostanie uwzględniony korzystniejszy (wyższy) rabat,
e) kwota rabatu nie podlega wymianie na gotówkę,
f) kupon promocyjny jest przypisany do danego zamówienia. Anulowanie zamówienia bądź zwrot paczki powoduje utratę kuponu.
§ 3. CZAS TRWANIA PROMOCJI
1. Promocja obowiązuje od dnia od dnia 08.02.2013 do dnia 08.03.2013.
2. Organizator zastrzega sobie prawo do wydłużenia terminu trwania Promocji. Informacja o wydłużeniu trwania Promocji dostępna będzie na stronie internetowej bloga: http://urodomania.blogspot.com/
§ 4. POSTANOWIENIA KOŃCOWE
1. W kwestiach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego.
2. Niniejsza Promocja nie jest grą losową, loterią fantową, zakładem wzajemnym ani loterią promocyjną, których wynik zależy od przypadku (przeprowadzenie losowania) w rozumieniu art.
2 ustawy z dnia 19 listopada 2009 o grach hazardowych ( Dz. U. Nr. 201, poz. 1540, z późn.zm.).
3. Niniejszy Regulamin przez cały czas trwania Promocji dostępny będzie do wglądu w siedzibie Organizatora Promocji oraz na stronie internetowej bloga: http://urodomania.blogspot.com

Walentynkowe paznokcie!

Walentynki już nie długo! Macie przygotowaną niespodziankę dla swojej ukochanej drugiej połówki? Ja pomysł mam tylko muszę się zabrać za realizację :)

Sesja już się skończyła więc zabieram się za wzorki na paznokciach, które przez sesyjny brak czasu zaniedbałam, no ale czego się nie robi dla nauki :)

Moja propozycja walentynkowego mani:


Pomalowane na jednolity kolor pazurki, oczywiście w kolorze walentynkowym czyli różowym i czerwony napis Love, proste a piękne, przynajmniej dla mnie :) nie mogę się napatrzeć :))


Użyłam: lakier bazowy (jasny róż) - Miss Sporty, lasting colour 7 days, numerek 360
czerwony napis - Wibo, extreme nails numerek 253 (chyba, bo się trochę starł :))


I jak Wam się podoba? 

BioNike Defence Hydra - lekki krem nawilżający

Dzisiaj chcę Wam przedstawić produkt, który dostałam w ramach współpracy. 

Ogromnie się cieszę, że mogłam wypróbować te dermokosmetyki, ponieważ zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Do tego od dłuższego czasu chciałam wypróbować jakieś apteczne specyfiki i ta współpraca spadła mi jak z nieba! Dzisiaj tylko o jednym z produktów, które dostałam do testów i będzie to Lekki krem nawilżający do pielęgnacji skóry wrażliwej, normalnej i mieszanej z serii Defence Hydra.


O produkcie: Bardzo dobrze tolerowana pielęgnacja, która przywraca i reguluje nawilżenie skóry, ograniczając utratę wody. Gwarantuje natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie, dzięki zawartości specjalnego naturalnego kompleksu sacharydowego, który zapewnia „efekt przyciągania” tworząc, nawet przy niskim poziomie wilgoci, ciągły i trwały zapas nawilżenia. Poprawia napięcie i sprężystość skóry dzięki zastosowaniu olejów przyjaznych skórze – masła shea i oleju jojoba. Dzięki lekkiej konsystencji nie jest tłusty i szybko się wchłania. 

Składniki aktywne: 
Masło Shea (pozyskiwane z drewnianego rdzenia Karitè, afrykańskiego drzewa, o dużej zawartości substancji niezmydlających (12-18%), które mają podstawowe i niezbędne znaczenie dla poprawy napięcia skóry, a szczególnie dla utrzymania jej naturalnej sprężystości)
 Izomerat sacharydowy (pozyskiwany z glukozy, która dzięki swojej naturalnej strukturze działa jako silny regulator nawilżenia, gwarantując natychmiastowe i długotrwałe nawilżenie), 
Lactobacillus Casei i aleuritic acid (Biofiltr) (połączenie dwóch nawilżających składników aktywnych (jeden hydrofilowy, drugi lipofilowy), które wpływają na dwa główne elementy nawilżenia (naturalny czynnik nawilżenia oraz lipidów bariery naskórkowej). Efekt: działanie 2 w 1 gwarantuje natychmiastowe nawilżenie powierzchownych warstw skóry oraz głębsze nawilżenie poprzez wzmocnienie bariery ochronnej skóry, co powoduje ograniczenie TEWL (przeznaskórkową utratę wody))

Skład: aqua (woda), C12-15 alkyl benzoate, glyceryl stearate, ethylhexyl palmitate, glycerin, butyrospermum parkii butter (masło shea - butyrospermum parkii), simmondsia chinensis oil (olej jojoba), isopropyl palmitate, cyclopentasiloxane, pentylene glycol, isononyl isononanoate, bis-diglyceryl polyacyladipate-2, PEG-100 stearate, caprylyl glycol, cetearyl alcohol, sodium stearoyl lactylate, betaine, rosa centifolia water (wyciąg z róży stulistnej), saccharide isomerate, sodium hyaluronate, aleuritic acid, faex (wyciąg z drożdży), serine, acacia senegal gum, glycoproteins, glyceryl polymethacrylate, C13-14 isoparaffin, acrylamide/sodium acryloyldimethyltaurate copolymer, dimethicone, ammonium acryloyldimethyltaurate/VP copolymer, sodium carbomer, caprylhydroxamic acid, butylene glycol, sclerotium gum, algin, laureth-7, disodium EDTA.


Moja opinia: Zacznę od konsystencji, krem ma bardzo lekką delikatną konsystencję, szybko się wchłania. Przez co idealnie nadaję się pod makijaż, nie roluje się podczas nakładania podkładu ani nie powoduje szybszego świecenia się buzi.

To co pokochałam najbardziej - nie zapycha! Moja buzia potrzebuje nawilżenia (zwłaszcza teraz w okresie zimowym) ale większość kremów nawilżających ją po prostu zapycha powodując masę przykrych niespodzianek. Ten krem tego nie powoduje. Idealnie nadaję się jak pisze producent do skóry wrażliwej i mieszanej. I za to ogromny plus, bo naprawdę rzadko spotyka się kremy nawilżające do skory mieszanej.

Co do samego działania, to skóra po użyciu kremu jest miękka, gładka a co najważniejsze naprawdę dobrze nawilżona. I to nawilżenie pozostaje na długo! Ja stosuję krem głównie na noc i rano buzia wygląda bardzo ładnie i nie widać przesuszenia, dalej jest ładnie nawilżona.

Muszę też przyznać, że od czasu stosowania kremu moja buzia jest w dużo lepszej kondycji, dobrze nawilżona, do tego nie ma wysypu niespodzianek gdy tylko sięgnę po krem nawilżający jak to było dotychczas.


Warto też wspomnieć o tym, że kosmetyki BioNike mają bardzo ograniczoną zawartość niklu (<0,00001%), są bez środków zapachowych, a także bez konserwantów i glutenu. 

Podsumowując:
+ nawilżenie
+ nie zapycha
+ konsystencja
+ do skóry wrażliwej i mieszanej
+ działanie
- wysoka cena - ok 100 zł za 50 ml.
- dostępność

Kremik pokochałam z całego serca, głównie za dobre nawilżenia a przy tym nie zapychanie mojej problematycznej skory twarzy. Skład też działa bardzo na plus tego kremu. Szkoda tylko, że cena wysoka. 

Krem możecie dostępny na stronie firmowej http://bionike.com.pl/ albo na Allegro.

Dziękuję p. Katarzynie za udostępnienie kosmetyków do testów w ramach współpracy,  jednocześnie zaznaczam iż fakt ten nie wpływa na moja opinię.

DIY: maseczka z miodu i płatków owsianych

Dzisiaj chcę Wam pokarać moją ulubioną maseczkę domowej roboty. Będzie to trochę DIY :)
Jest to maseczka nawilżająco peelingująca, tak ją nazwałam :) głównym składnikiem będzie miód i płatki owsiane, dodatkowo dodaję mleko i ciepłą wodę.
Taka maseczka to świetny nawilżacz, a przy okazji doskonale oczyszcza twarz.


Potrzebne składniki: miód, płatki owsiane, ciepła, najlepiej przegotowana woda i dodatkowo mleko.


Miód i płatki owsiane dodaję w proporcji: 4 łyżki płatków i jedna duuuża stołowa łyżka miodu i kilka łyżek ciepłej, najlepiej przegotowanej wody (kilka czyli w formie uznania, żeby płatki dobrze zmiękły a maseczka nie była za rzadka, ja daję jakieś 3 łyżeczki). Czasem tylko robię taką prostą maseczkę, jak chcę bardziej odżywić skórę dodaję jeszcze 1 łyżeczkę mleka. Mleko jak wiadomo to świetny odżywiacz.

I gotowe. Gotowa maseczka przypomina trochę papkę dla dzieci, pamiętajcie, że najlepsze będą błyskawiczne płatki owsiane, ważne żeby szybko zmiękły. (ja zazwyczaj czekam aż będą na pół zmiękłe, żeby ładnie wypeelingowały mi buzię :))

 Maseczkę nakładam na jakieś 10-15 minut wcześniej peelingując nią twarz. 
Najlepiej się położyć, albo wziąć kąpiel w wannie bo maseczka potrafi trochę spływać z twarzy. Ale warto!