Tydzień w zdjęciach #4

moje dzieło z którego jestem taaaka dumna, że musiałam jeszcze raz wrzucić zdjęcie ♥, ulubiony luźny strój na letnie dni, żelki 

 grillowanie, zdjęcia z działki i obowiązkowo jedzonko

kino w plenerze na Polu Mokotowskim, plaża nad Wisłą przy moście Poniatowskiego, widok z plaży Saskiej (przy moście Łazienkowskim)

ścieżka spacerowa nad Wisłą, my ♥ i Wisełka

Tropikalne mani - zachód słońca nad tropikalnym morzem!


 Kolejne mani w tropikalnym i bardzo wakacyjnym stylu. Tym razem zamiast jako tło posłużyło ombre wykonane nie jak w poprzednim wypadku metoda gąbeczkową tylko pędzelkiem! Za lakiery posłużyły mi farby akrylowe do paznokci, które pokazywałam Wam w tym poście - klik!

Jak wykonałam tło? Najpierw porobiłam na paznokciach paski każdego koloru, czyli; od góry fioletowy, różowy, żółtopomarańczowy i niebieski, potem na jeden koniec szerokiego pędzelka nałożyłam fioletowy a na drugi różowy i maziałam na linii łączenia tych dwóch kolorów aż zrobił się efekt przejściowy; potem różowy z żółtopomarańczowym. Przy niebieskim nabrałam trochę białego, który miał imitować fale morskie. 
Dużo pracy to niestety zajmuje, bo trzeba się namazać farbką po kilka razy, aż wreszcie efekt przejściowy będzie taki jak trzeba. Ale warto! 





Piękne prawda? Ja jestem nimi zauroczona bo to chyba moje najlepsze mani jakie dotąd wykonałam! :)


Tydzień w zdjęciach #3

zakupy ubraniowe; bluzka wiązana na brzuchu i spodnie w kwiaty, przewiewne z lekkiego materiału, w sam raz na lato, zakupy lakierowe; potrzebowałam jasnych kolorów jako bazowych pod moje wzorki i Delia, którą pokazywałam tu, koło której nie mogłam przejść obojętnie, dalej nowości Garniera; różowy dla mamy niebieski dla mnie :) i na końcu ukochane brownie 

podanie na studia magisterskie - tak zostałam przyjęta i to znowu na UW , pyszna przekąska - borówki prosto z działki, lekka lektura (nie przekonała mnie niestety..mało wciągająca i nudna a oczekiwałam czegoś więcej po autorce Seksu w Wielkim mieście..), nowy zapach YC - lake sunset, który towarzyszy mi podczas wieczornego czytania czy tez oglądania filmów


Tropikalne mani!


Witajcie, dzisiaj kolejne mani idealne na wakacje w stylu bardzo tropikalnym i hawajskim :) Neony, palmy i kwiaty hawajskie to coś czego w wakacje nie może zabraknąć! Uwielbiam neonowe kolory, pięknie wyglądają  przy opalonej skórze. 
Paznokietki zbierały dużo komplementów, co mnie jeszcze bardziej motywuje do dalszej pracy i doskonalenia się w stylizacjach paznokci! I muszę przyznać jest coraz lepiej patrząc się na moje stare zdjęcia ze stylizacjami! 




Ps. mam paskudne skórki przy paznokciach..bardzo mi to utrudnia pokazywanie Wam stylizacji, próbowałam już wielu sposobów a one ciągle są przesuszone i odstają... macie może jakieś rady?

Tydzień w zdjęciach #2

Troche opóźniony post ze zdjęciami z minionego tygodnia :) 

naszyjnik ze współpracy z EfoxCity.com, piękny prawda? :), dalej moje zamówienie ze sklepu internetowego Katherine i na łapce mój ulubiony nabytek z tego zamówienia :) neony w modzie! Polecam ten sklep, naprawdę biżuterię mają fajną, duży wybór i nawet nie jest jakaś straszna jakościowo. 

chilling nad Wisłą i widoki na Stadion Narodowy. A to coś czerwonego na najmniejszym zdjęciu to sofa z gąbki, którą ktoś zostawił nad Wisłą i która świetnie służyła zamiast siedzenia na schodach :) 

Delia Coral Prosilk - tańszy zamiennik lakierów Golden Rose z serii Jolly Jewels? Delia Limited Edition, Swatche M04

 

Pamiętacie nagły szał na punkcie lakierów Golden Rose z serii Jolly Jewels? Praktycznie można je było spotkać na co drugim blogu. Ja jakoś wytrwałam i nie skusiłam się na żaden z ich, jakoś nie lubię brokatowych paznokci, do tego cena ok. 12 zł, nie zachęcała. Jednak przy mojej ostatniej wizycie w Drogerii Jaśmin zwróciłam uwagę na nowe lakiery Delii z edycji limitowanej. Cena jednego to niecałe 6 zł więc bez wahania sięgnęłam po jeden.  

Mój lakier ma numerek M04 i jest to na pierwszy rzut oka na słoiczek jasny, trochę przydymiony niebieski kolor, jednak na paznokciach kolor jest dużo jaśniejszy, raczej bliżej mu do mlecznego niż niebieskiego. Lakier ma zatopione mnóstwo drobinek, różnego rodzaju i koloru; od małych do całkiem sporych. Niestety drobinki bardzo opornie lądują na paznokciach, na początku po pierwszym przejechaniu lakierem zostało ich całkiem sporo, jednak jak rozprowadzałam lakier to poznikały całkowicie i wszystkie z powrotem wylądowały na pędzelku. Jak widać na zdjęciach na niektóre paznokcie trafiło całkiem sporo drobinek a na niektóre jak środkowy niewiele (nierównomiernie!). Do tego lakier bardzo słabo kryje, potrzebowałam 3 warstw by zakryć przebijające się końcówki paznokci spod lakieru. Winą tego słabego krycia jest konsystencja, która jest bardzo rzadka, raczej przypomina top coat albo odżywkę konsystencją niż lakier, który miałby kryć.

Jak wspomniałam nie jestem i nie byłam i raczej nie będę posiadaczką podobnego lakieru z Golden Rose, jednak z tego co zaobserwowałam na koleżance, która posiadała zbliżony kolor GR do tego z Delii, to dużo lepiej on kryje - mowa oczywiście o GR, który krył już po 1 warstwie i dużo więcej drobinek trafia na paznokcie. Tak więc Delia jest tańszym a co za tym idzie kiepskim odpowiednikiem. 






Jak Wam się podoba? Ja nie polecam Wam tego odcienia, ciemniejsze może będą lepsze, jednak ja po zakupie tego straciłam zapał na dalszą przygodę z Delią. 

Mały pachnący wybawiciel, czyli Venus łagodzący balsam po goleniu i depilacji


O balsamie: Łagodzący balsam po goleniu i depilacji Venus przeznaczony jest do pielęgnacji skóry wrażliwej, a w szczególności miejsc narażonych na podrażnienia. Masło pomarańczowe odżywia oraz skutecznie zapobiega wysuszaniu naskórka, olej kokosowy wygładza i głęboko nawilża, likwidując nieprzyjemne uczucie suchości i szorstkości.
Preparat został wzbogacony w witaminę E, która złagodzi stany zapalne i zregeneruje naskórek. D-panthenol dodatkowo zmiękczy i uelastyczni ciało. Dzięki lekkiej i delikatnej konsystencji, balsam łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, a także przywraca skórze jej naturalną miękkość.


Moja opinia: Balsam dostałam na spotkaniu blogerek i bez przekonania sięgnęłam po niego po goleniu nóg z myślą i "tak nic nie da a trzeba przecież zużyć" i jakże się myliłam! Balsam jest REWELACYJNY! Od teraz jest moim obowiązkowym must have, zwłaszcza na lato, kiedy wydepilowane nogi to podstawa. 


Balsam zamknięty w wygodnym, prostym opakowaniu, bez problemu się go wyciska z opakowania i z łatwością możemy dozować ile balsamu potrzebujemy. Konsystencję ma dosyć rzadką, białą, po zetknięciu balsamu ze skórą dodatkowo nabiera jeszcze bardziej wodnistej konsystencji, jednak nic nie skapuje ani nie wypływa z dłoni. Doskonale się rozprowadza i szybko wchłania, nie pozostawiając żadnego tłustego filmu. Dodatkowo ma przepiękny świeży i orzeźwiający zapach pomarańczy (polecam gorąco! na lato idealny zapach!).  

Balsam bardzo dobrze radzi sobie z podrażnioną skórą po depilacji, uratował mnie już nie jeden raz. Czasem mam tak, że golę się na szybko i potem wyskakują mi czerwone kropeczki, balsam ten to eliminuje i już nie mam tego problemu. Podrażnienia goją się dużo szybciej! Aż sama byłam zdziwiona, że tak niepozorny balsam może tyle zdziałać. Oprócz działania łagodzącego delikatnie nawilża skórę, staje się ona miękka i przyjemna w dotyku. 


Polecam ten balsam z czystym sumieniem, koszt niewielki, bo około 7 zł za 200 ml, a można znaleźć swoją perełkę wśród balsamów łagodzących. Ja przynajmniej znalazłam i już zawsze będzie ze mną! 

Dziwna szczota w roli głównej, czyli tusz Big&Beautiful Lovely Doll od Astor!


O tuszu: Maskara BIG & Beautiful LOVELYDOLL wydobywa beztroskie iskierki z kobiecej duszy, a zalotnie podkręcone rzęsy stanowią doskonałe dopełnienie zwiewnych, subtelnych strojów. Sekret zalotnych rzęs to zasługa zaawansowanej, „otwierające oko” formuły oraz specjalnej szczoteczki maskary BIG & Beautiful LOVELYDOLL. Unikalna, kremowa konsystencja została wzbogacona kolagenem, który odpowiada za pogrubienie i większą objętość. Woski roślinne unoszą rzęsy, sprawiając, że z dnia na dzień stają się one coraz bardziej atrakcyjne. Silikonowa szczoteczka kosmetyku posiada innowacyjny kształt. Jej płaska część pogrubia rzęsy, a końcówka z kulką unosi i podkręca je, tworząc „szeroko otwarte” spojrzenie uroczej baby doll. Okrągła końcówka pozwala dotrzeć do każdej części oka. Z łatwością można nią wymodelować krótkie rzęsy, znajdujące się w kącikach i w dolnej krawędzi. 


Moja opinia: Szczoteczka mimo strasznego wyglądu sprawdza się całkiem nieźle i łatwo się nią operuje. Niestety okrągła końcówka nabiera za dużo tuszu i zdarza się, że w kąciki oka trafia za dużo tuszu, jednak da się później to wytuszować i problem znika. 
Konsystencja tuszu na początku za rzadka, w trakcie użytkowania staje się coraz lepsza, jednak może komuś przypaść do gustu taka konsystencja, ja jednak preferuje tusz dopiero po jakimś tygodniu użytkowania kiedy konsystencja gęstnieje, mam tak z każdym tuszem :)
Tusz fajnie rozdziela rzęsy, jednak na początku może trochę sklejać, nie pozostawia grudek, owadzich nóżek, ani się nie obsypuje, spokojnie wytrzymuje cały dzień na rzęsach. 

Tusz polubiłam, mimo to nie różni się szczególnie co do działania (rozdzielania, wydłużania itp) od moich ulubionych tuszy z Wibo czy Lovely, jedyna różnica jest taka, że Wibo i Lovely szybciej wysychają w opakowaniu, ten natomiast dłużej zachowuje świeżość.


Cena tuszu to około 30 zł, sam tusz w opakowaniu prezentuje się bardzo dziewczęco w tym swoim metalicznym połyskującym różowym opakowaniu i zachęca. 


Podsumowując, śmieszna szczoteczka, która nie jest tak straszna jak wygląda, jednak uważam, że tusz nie różni się szczególnie niczym od tych z dolnych półek cenowych jak Wibo czy Lovely po za tym, że dłużej zachowuje swoją świeżość.



Zapraszam do poprzedniego postu gdzie pokazywałam pazurki widoczne na zdjęciach z tuszem :) klik!

A może ananasa? czyli ananasowe mani!


Lato to świetny czas na owocową zabawę we wzorki na paznokciach! W zeszłym roku robiłam cykl paznokciowy związany właśnie z owocowymi paznokciami; było kiwi, arbuz, truskawki ale zabrakło ananaska, więc dzisiaj czas i na niego! 
Jak Wam się podoba? Wśród znajomych zbierał mnóstwo komplementów :)) 




Kolorowe ombre


Szybki mani, czyli kolorowe ombre w sam raz na wakacje! Uwielbiam łączyć ze sobą wakacyjne jasne kolory, razem tworzą świetny mix! 




Solecrin krem ochronny 50+ od Iwostin


O kremie: Krem ochronny SPF 50+ Iwostin Solecrin zapewnia bardzo wysoką ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB dla skóry wrażliwej, delikatnej i alergicznej. Zatrzymuje promieniowanie UV w ponad 98%. W preparacie zastosowano filtr nowej generacji - Ticnosorb N, który łączy w sobie cechy filtrów chemicznych i mineralnych. Jego działanie wspomaga zestaw starannie dobranych filtrów chemicznych oraz pokryty specjalną otoczką hydrofobową filtr mineralny. Preparat jest odporny na wodę i pot. Skóra jest skutecznie chroniona przed powstawaniem stanów zapalnych, oparzeń skóry, działaniem wolnych rodników oraz nadmierną pigmentacją.


Krem został wzbogacony o opatentowany, immunologiczny filtr Antileukine 6, który chroni skórę od wewnątrz, wzmacniając naturalny system obrony przeciwsłonecznej. Znacznie redukuje liczbę uszkodzonych komórek skóry i chroni DNA. Dodatkowo zabezpiecza przed fotouczuleniami i wraz z witaminą E chroni przed działaniem wolnych rodinków odpowiedzialnych za fotostarzenie.

Skład: Aqua, Iwonicz Aqua, Octyl Methoxycinnamate, C12-15 Alkyl Benzoate, Methylene Bis-Benzotriazolyl, Tetramethylbuthylphenol, Isopropyl Palmitate, Caprylic Trigliceride, Titanium Dioxide, Glycerin, Ethoxydiglycol, Potassium Cetyl Phosphate, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Bis-Ethylhexyloxtphenol Methoxyphenyl Triazine, Hydrogenated Polydecene, Hydroxystearic Acid, PVP, Glyceryl Stearate, Cetearyl Alcohol, Laminaria Ochronleuca Extract, Aluminum Starch Octenylsuccinate, Hydroxyethylacrylate, Squalane, Polysorbate 60, Hydrogenated Stearyl Esters, Tocopheryl Acetate, Phenoxyethanol, Propylparaben, Butylparaben, Methylparaben, Ethylparben, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanolamine, Disodium Edta, PEG-8, Tocopherol, Ascorbic Acid, Ascorbyl Palmitate, Citric Acid.


Moja opinia: Jest to mój pierwszy tak wysoki filtr do twarzy, tak wiem wiem, wstyd i hańba! Kupiłam go ze względu na kurację kwasami, był nie drogi w porównaniu z innymi tak wysokimi filtrami więc się skusiłam, także woda termalna na drugim miejscu w składzie mnie do niego przekonała. Jako krem ochronny podczas kuracji kwasami sprawdził się tak jak należy, nie pojawiły się żadne przebarwienia.
Jednak nie mogę powiedzieć, że jest to krem rewelacyjny, jest przeciętny, może trochę bardziej w kierunku niezbyt udany. 
Mimo iż spełnia swoje zadanie jakim jest ochrona to dalej ma same minusy. Twarz się po nim robi bielsza i  świecąca niemiłosiernie. Bieli tak, że nie sposób wyjść bez makijażu, bo wygląda to tragicznie i bardzo niezdrowo, uwydatniają się wszystkie niedoskonałości i pory. Jest tłusty i gęsty dlatego ciężko się go rozprowadza po twarzy. Na początku stosowania zauważyłam także, że mnie zapychał, jednak z czasem użytkowania zapychania mijało i nie pojawiały się wypryski ani inne nieprzyjemności. 


Krem kosztuje około 30 zł za 50 ml, czyli jak na filtr cena przystępna, niestety jego jedyną zaletą jest ochrona przeciwsłoneczna kosztem świecenia i lekkiego zapychania. Wykończę go i skuszę się na filtr od Vichy, bo słyszałam o nim dużo dobrego. 

Tydzień w zdjęciach #1

Postanowiłam idąc Waszym przykładem dodawać zdjęcia z upływającego tygodnia. Szczerze mówiąc uwielbiam oglądać takie zdjęcia, czuje wtedy, że bardziej znam każdą z Was i stajecie mi się coraz bliższe mimo iż tak naprawdę się nie znamy :) Pomysł ze zdjęciami bardzo fajny, zwłaszcza podczas wakacji :)

Praca licencjacka - obroniona i teraz szukam dla niej stosownego miejsca, omnomnom :) czyli ciasto idealne na letnie dni

Zdjęcia z Powsina, czyli gdzie Warszawiak ucieka w upalne dni oraz mój ukochany badminton 

Działkowanie, grilling i obecnie już skończona lektura czyli relaks idealny na łonie natury :)

Piękny bananek, który mnie zauroczył, czyli Bell air flow!


Prawda, że piękny kolor? Nigdy nie przepadałam za takimi odcieniami na paznokciach jak; zielony, pomarańcze - mocne pomarańcze, czy właśnie żółty. Ostatnio przekonałam się do pomarańczy, a teraz przyszedł czas na całkowite zauroczenie lakierem Bell air flow o numerze 58! Piękny odcień, po prostu przepadłam! 

Lakier air flow, jest to lakier, który ma według producenta przepuszczać powietrze, gwarantuje kryjący efekt i głęboki kolor już po pierwszym kryciu, do tego charakteryzuje się przedłużoną trwałością dzięki wielu wysokiej jakości polimerów.
Jak się sprawdził?
Rewelacja! Jeden z lepszych lakierów jakie miałam! Świetna trwałość i pokrycie, co prawda jedna warstwa nie wystarczyła ale uważam, że to wina koloru, bo nie sądzę, żeby zalazł się żółty kolor kryjący za pierwszą warstwą. Tak więc dla uzyskania odpowiedniego koloru wystarczą dwie warstwy, lakier schnie bardzo szybko, co mnie bardzo zdziwiło a przy tym nie smuży, nie robi bąbelków powietrza. Do tego jest trwały, nic się na nim nie odgniata, na paznokciach wytrzymuje spokojnie 4 dni, po 4 dniach widać już lekko starte końcówki.