Ulubieńcy września 2014


Ziaja oczyszczanie liście manuka, pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Wspaniale oczyszcza. Skóra jest oczyszczona, gładka, miękka i promienna. Używam jej jako peelingu lub maseczki pozostawiając na kilka minut. Z pewnością będzie obowiązkowym elementem w moim arsenale do pielęgnacji twarzy ;)
Paleta Iconic 3 Makeup Revolution. Kopia paletki Naked 3. Mój absolutny hit. Nigdy wcześniej nie lubiłam używać cieni ale koleżanka zachęciła mnie do zakupu i przepadłam! Teraz używam tej paletki codziennie. Paletka utrzymana jest w odcieniu różu od jasnych kolorów do ciemnego - mamy tu 12 cieni plus dwustronną pacynkę do ich nakładania. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane a w połączeniu z bazą Hean są rewelacyjnie trwałe. 
Paletka do brwi Makeup Revolution Focus & Fix eyebrow shaping kit w odcieniu medium dark. Paletka z trzema cieniami, woskiem stylizującym, pęsetką i skośnym pędzelkiem. Pędzelek idealnie nadaje się do podkreślania brwi, natomiast kolory paletki są w chłodnym odcieniu dzięki czemu brwi wyglądają ładnie i naturalnie. 
Wazelina kosmetyczna Vaseline. Urzekło mnie urocze pudełeczko na zatrzask, które jak dla mnie jest rewelacyjnym rozwiązaniem. Wazelina podobna do wazeliny od Ziaji jednak z tą różnicą, że ma jakby cięższą konsystencje dzięki czemu nałożona na noc trzyma się aż do rana!


Powrót do blogowania i floral na paznokciach


Witajcie! Naprawdę dawno mnie tu nie było, przestałam odwiedzać Wasze blogi i zaniedbałam swojego. Wakacje zrobiły ze mnie wielkiego leniucha, bo przecież miałabym czas na bloga ale jakoś brakowało chęci i motywacji i to chyba przez szablon bloga, który mnie irytował i zniechęcał do pisania. Potrzebowałam także chwili oddechu od codzienności i obowiązków oraz potrzebowałam czasu na uporządkowanie swoich spraw. Ale powracam! Powracam ze zdwojoną siłą i masą stylizacji paznokci oraz nowym szablonem, który mam nadzieję nie znudzi mi się szybko a Wam mam nadzieję się spodoba ;)
Dzisiaj mam dla Was urocze różyczki na białym lakierze Sally Hansen, z którym się nie rozstaje. Żałuję, że wcześniej nie kupowałam lakierów 'powyżej 10 zł' (10 zł to był mój limit na lakier - taka zasada ;)) a inwestowałam w badziewne lakiery Wibo, które na dłuższą metę dużo więcej mnie kosztowały bo nie są tak trwałe i szybko zasychają albo zaczynają wyglądać jak jeden wielki glut. Dlatego teraz powoli będę przerzucać się na lakiery Sally Hansen, które pokochałam.